niedziela, 28 października 2012
SZTUKA ROZMYWANIA
Pan Donald Tusk posiadł niezwykłą umiejętność. Ilekroć obieca, że zajmie się OSOBIŚCIE jakąś sprawą można mieć stuprocentową pewność, że sprawa się rozmyje. Kiedy obiecał, że przeniesie się z Alei Ujazdowskich na ulicę Wiejską, do Sejmu, aby osobiście dopilnować uchwalania ustaw, z przenosin, wirtualnych, nic nie wynikło, z rogu obfitości ustawy się nie wysypały.
Przykłady obietnic można mnożyć. Gdy wkraczał osobiście w wyjaśnianie afer, afery rozmywały się.
Teraz obiecał osobiście ustalić, w ciągu kilku godzin, kto ponosi odpowiedzialność za bezduszne potraktowanie nieszczęśliwej matki z Opola i okazało się, że winnych nie ma. Minister, któremu podlega policja nie podał się do dymisji, sąd jest w porządku, urzędnicy działali zgodnie z prawem. Kto jest zatem winien? Pan, panie premierze, bo nieszczęśliwą matkę i jej dzieci potraktowano jak zbrodniarzy, w państwie, którym pan rządzi.
piątek, 26 października 2012
BISKUP na LATARNI
Pierwsza wiadomość w Onecie trochę mnie zbulwersowała. Dowiedziałem się oto, że "biskup Piotr J". po pijanemu walnął toyotą w latarnię. Poniosło mnie i pod informacją napisałem, że dziwne jest prawo w moim państwie, które chroni panów w sukienkach...i parę uszczypliwości pod adresem dziennikarzy ukrywających nazwisko hierarchy. Biskupa nie krytykowałem.
Po chwili refleksji zrobiło mi się nawet żal biskupa, zacząłem mu współczuć, tak po prostu, po ludzku. Chociaż z Kościołem "powszechnym" nic mnie nie łączy już raz w nieodległej przeszłości zdarzyło mi się współczuć arcybiskupowi, Stanisławowi Wielgusowi, gdy publicznie poniżano go w Katedrze, a jeden "dostojnik" państwowy klaskał w Katedrze z radości (?). Współczułem arcybiskupowi, gdy władze Kościoła zabroniły mu dochodzić prawdy i bronić własnego honoru.
Teraz współczuję biskupowi, Piotrowi Jareckiemu, i zastanawiam się nad tym co skłoniło go do tego, że napity siadł za kierownicą? Może napił się gorzałki, bo przeżywa osobiste dramaty? Może się zakochał, a śluby złożone w młodości nie pozwalają mu na miłość do kobiety? Może popadł w konflikt z doktryną i usiłuje swoje rozterki zagłuszyć okowitą?
Przecież człowiek na poziomie intelektualnym biskupa pomocniczego nie sięga po kieliszek z błahych powodów.
Przyznaję, że biskup zyskał wręcz moją sympatię, gdy bez krętactw przyznał się do grzechu, wyraził skruchę i złożył swój los wręce papieża, Benedykta XVI!
A kiedy sam zaproponował dla siebie karę zacząłem go podziwiać. Zamierza bowiem przepracować społecznie dwadzieścia godzin miesięcznie dla pożytku publicznego. W tym momencie czarny z rogami i kosmatym ogonem zaczął mi sączyć do ucha pytania: czy praca społeczna biskupa będzie polegała na wygłoszeniu dla młodzieży kilku bezpłatnych prelekcji o szkodliwości picia gorzałki? A może zdecyduje się zamiatać chodniki na Marszałkowskiej? Biskup z miotłą w centrum stolicy to nie lada gratka! Aby wyrwać się z sideł czarnego krzyknąłem: apage, Satana!
Czy nie widzisz czorcie jeden, że biskup wszedł na ścieżkę świętości! Życzę mu w szczerej pokucie sukcesów. Bliski jest wszak dzień, gdy będzie podawany jako przykład wzorowej skruchy.
Jedno mnie tylko gnębi. Jak się zachowa niezawisły sąd doczesny? Zaakceptuje propozycję biskupa czy złagodzi karę?
niedziela, 18 lipca 2010
Krzyż pański z krzyżem...
Pan Jarosław Kaczyński przeszedł do frontalnego ataku. Znowu pojawili się w telewizji, odsunięci na czas wyborów Ziobro i Kurski. Bronią nie tylko krzyża (postawionego w państwie prawa) bez zezwolenia, ale domagają się prawdy o Smoleńsku. Czyżby nie wiedzieli, że prawda może okazać się bolesna? Wiedzą z pewnością, ze badania takiej katastrofy muszą trwać długo, ale cynicznie oskarżają rząd, że coś ukrywa, że Rosjanie spowodowali katastrofę. Takie chwyty trafiają na podatny grunt wśród pewnej części obywateli. Na dłuższą metę okażą się zgubne, bo ludzie zaczną zadawać sobie pytania. Wyniki śledztwa też mogą być dla PiS druzgocące.
Pytanie pierwsze: czy prezydent musiał lecieć do Katynia w trzy dni po pobycie tam premiera, który reprezentował na uroczystościach państwo polskie? Przecież fakt, że prezydent i premier nie mogli się w tej sprawie porozumieć dowodzi, iż Lech Kaczyński i Donald Tusk nie dorośli do pełnienia tak wysokich stanowisk państwowych. A co gorsze, że tragedia katyńska była dla nich kartą przetargową w nadchodzących wyborach. I Tusk i Kaczyński stworzyli bowiem taką sytuację w kraju, że kto jedzie do Katynia jest patriotą, a kto nie jedzie ten jest nieprawym obywatelem. Interesy swoich partii (formalnie prezydent wystąpił z PiS) przedłożyli nad interes państwa. To jest prawda tak oczywista, że aż banalna.
Teraz znowu podzielili obywateli państwa polskiego i nadal toczą wojny. Wojny zgubne dla społeczeństwa i państwa. Nadal zaślepieni sieją nienawiść, która sprawia, że Polacy stają się ludźmi nieufnymi i podejrzliwymi. Przestają szanować prawo, a co gorsza całe zastępy urzędników, którzy powinni prawa strzec nie potrafią go nawet wyegzekwować.
sobota, 15 maja 2010
Wybory
Temperatura przedwyborcza wzrasta. Pan Jarosław Kaczyński żałobnie milczy, a pan Bronisław Komorowski biega po muzeach, bo usiłuje znaleźć tam jakiś dokument, który mógłby przedstawić w formie własnego programu. W to co przedstawił kiedyś wspólnie z Donaldem Tuskiem, jako program PO już się zdezaktualizowało i nikt w te obiecanki nie uwierzy. Bezpieczniej zresztą dokumentu nie przypominać. Wyborami pasjonują się politycy. Zwykli ludzie jeszcze czekają. W dwóch muzeach kandydat PO znalazł swoich krewnych. Ci krewni różnią go od kandydata PiS, który nie ma takich zasłużonych krewniaków. Ooo, przepraszam zapomniałem, że jeden leży na Wawelu. Jednym słowem, tak naprawdę to dwaj czołowi kandydaci niczym właściwie się nie różnią. Obojętne, który z nich zasiądzie pod żyrandolem. D.Tusk i tak ograniczy im władzę.
Zapowiadam pewne niespodzianki.
piątek, 17 lipca 2009
KTO NAM ZAGRAŻA?
Dwadzieścia dwie osoby, które przeszły do strefy cienia, z pewnością zasłużone, napisały list do prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej prosząc, aby Barack Obama nie zapominał o regionie Europy Środkowej i o wartościach. Z fragmentów listu przytoczonego przez "Gazetę Wyborczą" wynika, że Europa Środkowo - Wschodnia znalazła się w strefie zagrożenia.
Kto zatem nam zagraża? Rosja? To chyba zbyt pochopne stwierdzenie. Rosja ani ekonomicznie, ani militarnie nie jest zdolna nikomu zagrozić, jeśli nikt jej nie zaatakuje.Przy pomocy wojny w XXI wieku nie można rozwiązać żadnego problemu. Mówią o tym przykłady z najnowszej historii. Od czasów drugiej wojny światowej, która rozwiązała kilka problemów, żadna inna niczego nie rozwiązała. Pokazały natomiast różne wojny, że nawet takie super mocarstwo jak USA, mające najnowocześniejszą armię świata przegrało w Korei, przegrało w Wietnamie, przegrywa w Iraku i nie wygra w Afganistanie. Rosja też poniosła klęskę w Awganistanie. Wszystko wskazuje na to, że wyciągnęła z tego wnioski. Przykład Gruzji przywołany w apelu jest nieporozumieniem. Wszak to nie Rosja zaatakowała Gruzję, a Gruzja Rosję. Czytam z uwagą wystąpienia pana Obamy, jeśli rozumiem je dobrze to wizja świata Baracka Obamy jest zupełnie inna niz wizja 22 osób, które należą już do przeszłości.
Jeśli budowa tarczy w Czechach i Polsce ma być dowodem na amerykańską wiarygodność, to należy się zastanowić o co dwudziestu dwum sygnatariuszom chodzi? Każdemu wolno wypowiadać swoje poglądy nawet wtedy, gdy są anachroniczne. Poglądy 22 osób mogą spełnić pożyteczną rolę jeśli staną się początkiem dyskusji o przyszłości świata i wartościach, oczywiście, ale wartościach człowieczych, a nie dyktowanych przez jakąś religię czy ideologię.
środa, 8 lipca 2009
BŁAGANIE
Ostatnimi czasy, chyba ze względu na sezon ogórkowy media różniaste elektroniczne i papierowe, aby ubarwić szarość naszego dnia powszedniego w kryzysie publikują rankingi na prezydenta. Pani Jolanta Kwaśniewska zaczyna wysuwać się na czoło badań, a Tusek trzęsie portkami. Wszak zaczyna wiać wiatr historii. Pani Jolanta Kwaśniewska zarzeka się publicznie, że nie zamierza kandydować i ja Jej się wcale nie dziwię, ale wiem z historii, nie tej fałszowanej przez IPN, że Polki w chwilach trudnych dla kraju nie odmawiały. Przyłączam się do zwolenników pani Jolanty Kwaśniewskiej i obiecuję, że będę ją wspierał w kampanii wyborczej z całego serca. A to z następujących powodów:
- mieliśmy, odkąd zaczęła sie historia chwalebna Polski, prezydenta OPACZNOŚCIOWEGO, nasłanego przez opaczność i tę, którą Ojciec Narodu nosi w klapie. Tu wszelkie komentarze są zbyteczne.
- mieliśmy prezydenta LEWICOWEGO, który jak przytył serce mu się zaczęło przesuwać w prawo. Wstydu nam nie przyniósł, choć miał dwa potknięcia. Chlapnął sobie pod Charkowem, ale czy mógł postąpić inaczej w towarzystwie BISKUPA, GENERAŁA i POLOWEGO w jednej osobie? Wszechpotężny mu to z pewnością wybaczy. Drugie potknięcie wspominam dla przyzwoitości. Ja bym postąpił podobnie gdybym miał za przyjaciela Józefa Oleksego, który nauki picia pobierał u Gudzowatego!
- Teraz mamy prezydenta PRAWICOWEGO o usposobieniu patriotycznym. Chyba w ten sposób Przedwieczny doświadcza Lachów.
Czas już najwyższy, aby Polacy mieli prezydenta MĄDREGO! Nadchodzi czas Kwaśniewskiej! Nie może odmówić, gdy ją błaga lud.
piątek, 3 lipca 2009
W krainie ćwierć inteligentów i półgłówków
Normalnemu człowiekowi, to się w głowie nie mieści. Oto prezenterka TVN, nagradzana, a jakże, oznajmia telewidzom, że Jan Paweł II udaje się do Asyżu pociągiem, ściślej wagonem, w którym nie ma przedziałów. Usiłuje nam w ten sposób powiedzieć: patrzcie jaki ten papież jest skromny. Nie wie ćwierćinteligentka, że w Zachodniej Europie nie ma wagonów z takimi przedziałami jak w Polsce. Te bogate kraje są po prostu za biedne, by budować takie przestarzałe wagony. Kilka razy jeździłem po Europie najszybszymi pociągami, włącznie ze słynnym francuskim TVG i włoskim Pendolino, nigdy nie spotkałem wagonu w tych pociągach z przedziałami podobnymi do polskich. Wagon podzielony jest na pół i to wszystko, oczywiście we wszystkich zainstalowana jest klimatyzacja i bardzo wygodne fotele, wygodniejsze niż w samolotach.
Ta sama paniusia, pewnego wieczoru, poinformowała widzów TVN, że Kubica miał wypadek na torze wyścigowym, ocalił życie tylko dlatego, że nosił kask z napisem Jan Paweł II. Informacja miała miejsce w XXI wieku i nie był to dzień 1 kwietnia.
Teraz TVN informuje mnie, że Generał Wojciech Jaruzelski wydał rozkaz, by nad Czechosłówacją zestrzelić polski samolt, którym polski pilot uciekał do Austrii. Niezbite dowody, oczywiście, znalazł IPN. I pokazuja nam bazgroły na kartce wyrwanej z zeszytu, na której jakiś półgłówek nagryzmolił zdanie, że to wina Jaruzelskiego. Idioci z TVN nie zastanawiają się nad tym co pokazują. Nie myślą, nie zadają sobie pytań. Nie mają nawet odrobiny wątpliwości.Te bezmózgie stworzenia ,nazywane dziennikarzami traktują swoich widzów jak stado baranów. Jak mógł polski generał rozkazywać czeskiemu pilotowi? Generał Jaruzelski miał taki wpływ na czeskich pilotów jak ja na idiotów z TVN. Te bezmózgie stwory telewizyjne tak się w kłamstwie zagalopowaly, że musiał ich twierdzenia łagodzić pewien uczony z IPN. "Zdaniem historyka Instytutu Pamięci Narodowej Antoniego Dudka, gen. Wojciech Jaruzelski nie mógł wydać rozkazu zestrzelenia samolotu nad terytorium czechosłowackim, bo nie miał takiej możliwości. W ocenie historyka, z odnalezionej notatki wynika, że Jaruzelski wyraził na to zgodę." Czy dostrzegliście państwo subtelnie wyrafinowaną różnicę w twierdzeniu pana Dudka? Uczonego z IPN?
Subskrybuj:
Posty (Atom)