Wprost trudno uwierzyć, że nieszczęście zamordowanego człowieka prymitywni, cyniczni, niedouczeni politycy wykorzystają do zdobycia paru głosów w wyborach prezydenckich. Dziennikarze polskojęzyczni już wydali wyrok: Niemcowa zamordowano z polecenia Władimira Putina, prezydenta Federacji Rosyjskiej, dyktatora ... cara i tak w nieskończoność. Oburzenie mediów i polityków jest niemal jednogłośne i bezdyskusyjne, bo Rosjanie nie wpuścili pana Bogdana Borusewicza, marszałka Senatu na pogrzeb Niemcowa. Tymczasem Rosjanie odpowiedzieli w ten sposób na zakaz wjazdów do Europy przedstawicieli Federacji Rosyjskiej. Odpłacili pięknym za nadobne. A nasze miernoty państwowe i dziennikarskie wykazują wzburzenie. Jest to cynizm czy nieuctwo? Nie mogli tego przewidzieć? To za co my im płacimy wysokie pensje?
Pokaz absolutnej bezradności zademonstrował dzisiaj pan Janusz Palikot, którego popiera 1% wyborców i pani Kazimiera Sztuka. Wyborcy mnie nie dziwią, ale pani Sztuka inteligentna i mądra dama, tak. Dziś u Moniki Olejnik pan Janusz Palikot kuglował jak za dawnych, dobrych czasów. Domagał się, aby pan Donald Tusk wskoczył do samolotu z kanclerką Merkel i prezydentem Hollandem i polecieli do Moskwy. Toż to kompletna nieznajomość zasad dyplomacji. O błazenedzie pana Jacka Kurskiego nie wspominam, bo na głupotę nie ma rady. Pytam lidera Twojego Ruchu, czemu Pan nie wskoczy do swojego samolotu i nie pofrunie do Moskwy?
Prezydenta Putina popiera od 85 do 88 procent obywateli Federacji Rosyjskiej. Partie opozycyjne są słabe i podzielone. Czy przy takim układzie sił szef państwa musi uciekać się do morderstw? I pytanie następne. Skoro istnieje opozycja i opozycyjne media to w Rosji jest dyktatura czy demokracja? Czytam w Internecie wypowiedzi rosyjskich ekonomistów i politologów, wypowiedzi krytyczne o polityce Putina, krytycy żyją w Rosji, Putin nie zamyka ich w łagrach. To jest dyktatorem?
Interesem większości Polaków jest utrzymywanie dobrych, korzystnych stosunków z Rosją, choćby tylko dlatego, że jest wielki rynek zbytu, o innych powadach nie wspominam. Rusofobia ma krótkie nogi. Ja, obywatel Polski nie akceptuję prymitywnej i cynicznej megalomanii polityków. Nieporadny rząd (rządy) nie potrafią sprawić zniesienia wiz do Ameryki. Dziwię się, że rząd PO-PSL kocha Amerykę. Pytam za co? Bezinteresownie?
poniedziałek, 2 marca 2015
niedziela, 1 marca 2015
SZOGUN z KRAKOWSKIEGO PRZEDMIEŚCIA i BIZNESMEN z WIEJSKIEJ
Dawno, dawno temu znalazłem się w studenckim szpitalu na ulicy Mochnackiego w Warszawie. Moim towarzyszem niedoli był student Politechniki Warszawskiej, były pilot Korei Północnej, zestrzelony przez pilota amerykańskiego. Przemiły Koreańczyk usiłował nauczyć mnie hymnu na cześć Kim Irsena. Aby przyśpieszyć naukę częstował mnie wódką z ryżu czyli sake. Właściwości tego napitku są dość podstępne, bo sake działa z opóźnieniem. Wypita wieczorem dziąla rano, po wypiciu wody bądź herbaty. Obejrzałem dziś kilka audycji o szogunie Kozieju i o tym, jak pan prezydent wdrapywał się na fotel spikera w japońskim parlamencie. Odniosłem wrażenie, że musiał napić się zimnej wody, albo jaśminowej herbaty. Całe szczęście, że goleni nie złamał. Prezydenci III RP już tak mają, że wpadki zaliczają. Wyczyn pana prezydenta Bronisława I rozdmuchują mendia polskojęzyczne, bezsensownie. Usiłują pewno ubarwić w ten sposób beznadziejną kampanię prezydencką Bronisława I. W jednej z audycji obrońca prezydenta z PO opowiedział, że Bronisławowi I towarzyszyło aż 50 biznesmenów. Potwierdził to poseł z PSL pan Eugeniusz Kłopotek, który w charakterze biznesmena pojechał do kraju kwitnącej wiśni handlować gęsiami i koszernym drobiem. Podobno pierze gęsi hodowanych przez Kłopotka jest na świecie najlepsze. Szkoda, że pan poseł nie chce eksportować kaczek.
Z dyskusji dowiedziałem się, że Bronisław I ma kłopoty z kampanią. Ogłosił bowiem w Białymstoku zgromadzonym przedstawicielom Platformy Obywatelskiej, że skróci kampanię wzorem Japończyków do dwóch tygodni. Mieliśmy już prezydenta, który obiecał zbudować nam drugą Japonię. Sobie zbudował, nas oszukał. Budowniczy Zielonej Wyspy prysnął do Brukseli. Panu Bronisławowi I pragnę podpowiedzieć, że cesarza Japonii nikt nie wybiera. I tak panie Bronisławie I powinno być w III RP. Po cholerę te wybory, zaoszczędzone pieniądze trzeba przeznaczyć na czołgi i podarować je oligarchom ukraińskim, w ramach braterskiej pomocy... Ameryce.
Z dyskusji dowiedziałem się, że Bronisław I ma kłopoty z kampanią. Ogłosił bowiem w Białymstoku zgromadzonym przedstawicielom Platformy Obywatelskiej, że skróci kampanię wzorem Japończyków do dwóch tygodni. Mieliśmy już prezydenta, który obiecał zbudować nam drugą Japonię. Sobie zbudował, nas oszukał. Budowniczy Zielonej Wyspy prysnął do Brukseli. Panu Bronisławowi I pragnę podpowiedzieć, że cesarza Japonii nikt nie wybiera. I tak panie Bronisławie I powinno być w III RP. Po cholerę te wybory, zaoszczędzone pieniądze trzeba przeznaczyć na czołgi i podarować je oligarchom ukraińskim, w ramach braterskiej pomocy... Ameryce.
piątek, 27 lutego 2015
ŻAŁOŚNI AMTORZY
Przyznaję, zaczynam się bać, że żałośni amatorzy rządzący Polską wpakują nas, obywateli w awanturę, za którą niektórzy z nas mogą zapłacić życiem. Rząd, pożal się Boże, nakręca atmosferę zagrożenia, straszy obywateli Rosją. Tymczasem Rosja nie ma zamiaru podbijać Ukrainy, gdyby chciała, tu powołuję się na wypowiedź generała najbardziej wojowniczej US Army, dowódcę NATO w Europie wystarczy armii rosyjskiej pięć dni. Wierzcie mi, że Ameryka nie wyśle w takim przypadku ani jednej rakiety w kierunku Rosji, bo odwet natychmiast dotrze do Waszyngtonu. Amerykanie wolą wpakować w awanturę głupich Polaczków, którzy uwielbiają umierać za cudze interesy. Ja, oczywiście ze względu na wiek do wojaczki się nie nadaję, ale żal mi młodych, którzy będą umierać za Ukrainę.
Nie tracę jednak nadziei. Pocieszam się myślą, że zwykli obywatele Ukrainy przepędzą oligarchów, dogadają się z Rosjanami. Ciągle też mam nadzieję, że jesienią podziękujemy nieudacznikom i powierzymy władzę ludziom odpowiedzialnym, którzy będą się kierować jedynie interesem obywateli, a nie amatorskimi urojeniami.
Nie tracę jednak nadziei. Pocieszam się myślą, że zwykli obywatele Ukrainy przepędzą oligarchów, dogadają się z Rosjanami. Ciągle też mam nadzieję, że jesienią podziękujemy nieudacznikom i powierzymy władzę ludziom odpowiedzialnym, którzy będą się kierować jedynie interesem obywateli, a nie amatorskimi urojeniami.
poniedziałek, 23 lutego 2015
LEPIEJ MI SIĘ NIE ŻYJE, ALE WESELEJ
Wieści z Majdanu są coraz dokładniejsze. Wysłannicy i podwaładni panów Kamila Durczoka i Piotra Kraśki wykryli, że snajperami na Majdanie dowodził osobisty doradca prezydenta Federacji Rosyjskiej przebrany za dońskiego kozaka. Można się spodziewać, że w rocznicę spalenia żywcem 48 ludzi w Odessie dowiemy się, iż mordu dokonali wysłannicy Kremla. Ręczę, że demokratyczni oligarchowie z Kijowa uroczystości z tej okazji nie zorganizują. Na Majdan pojechał prezydent III RP, pan Bronisław Komorowski, prezentował się doskonale i świętował rocznicę puczu oligarchów, którzy nie dotrzymali umowy zawartej w obecności trzech ministrów spraw zagranicznych: Polski, Francji i Niemiec i siłą obalili legalnie wybranego prezydenta, też oligarchę. Kanclerka Niemiec, prezydenci Polski i Francji rozbój uznali, ale w rok później pani Merkel i pan Hollande w Kijowie się nie pojawili.
Sprawdziły się słowa prezydenta Ukrainy o kotle debalcewskim. Kiedy w Mińsku pan Putin zauważył, że warto zastanowić się co, przed rozejemem, zrobić z kotłem w Debalcewie, pan Poroszenko oświadczył, że żadnego kotła nie ma. Pani Merkel i pan Hollande uwierzyli prezydentowi Ukrainy. Aby oligarchę Poroszenkę nie narażać na śmieszność bojownicy Noworosji kocioł zlikwidowali. Redaktor "Dziennika TRYBUNA" Krzysztof Kamil Podgórski, jako jedyny opisuje likwidację kotła dokładnie i prawdziwie.
Spod Debalcewa wracam do Warszawy. Tu radośnie i wesoło. Pani Ewa Kopacz, premierka III RP. ochrzaniła bratanka, premiera Węgier pana Wiktora Orbana z prawdziwą polską gościnnością. Kto chce niech w te brednie wierzy.
Z prawdziwą radością oglądałem występ pana Ryszarda Kalisza, który w Sejmie zgromadził całą swoją partię - 7 osób słownie (siedem) i oznajmił, że powodowany troską o sukces lewicy nie będzie kandydował na prezydenta, bo on Pałac Namiestnikowski zna jak własną kieszeń, spowiadał się nawet w prezydenckiej kaplicy.
Ruch na lewicy nie słabnie, bo na miejsce pana Ryszarda wskoczyła pani Wanda Nowicka, jeśli dobrze pamiętam nazwisko. Pani Wanda porzuciła lewicowca, pana Janusza Palikota, magistra filozofii z Biłgoraja i będzie wzmacniać lewicę.
Pani Magdalena Ogórek, doktorka kościelna, wyjechała z panem Leszkiem Millerem do Madrytu, przekrętów na biletach nie stwierdzono, i tam rozbłysła wśród liderów socjalistycznych światłem ciepłym i kobiecym. Zyskała poparcie także od greckiej Syrizy i całej PES. Gdyby mnie Leszek Miller zabrał do Madrytu też bym poparł panią doktorkę Magdalenę. Powiem więcej, gdybym nie kochał Reni, zakochałbym się w Magdalence. Dlatego z Renią zagłosujemy na Magdalenkę! Może jednak będzie lepiej?
Sprawdziły się słowa prezydenta Ukrainy o kotle debalcewskim. Kiedy w Mińsku pan Putin zauważył, że warto zastanowić się co, przed rozejemem, zrobić z kotłem w Debalcewie, pan Poroszenko oświadczył, że żadnego kotła nie ma. Pani Merkel i pan Hollande uwierzyli prezydentowi Ukrainy. Aby oligarchę Poroszenkę nie narażać na śmieszność bojownicy Noworosji kocioł zlikwidowali. Redaktor "Dziennika TRYBUNA" Krzysztof Kamil Podgórski, jako jedyny opisuje likwidację kotła dokładnie i prawdziwie.
Spod Debalcewa wracam do Warszawy. Tu radośnie i wesoło. Pani Ewa Kopacz, premierka III RP. ochrzaniła bratanka, premiera Węgier pana Wiktora Orbana z prawdziwą polską gościnnością. Kto chce niech w te brednie wierzy.
Z prawdziwą radością oglądałem występ pana Ryszarda Kalisza, który w Sejmie zgromadził całą swoją partię - 7 osób słownie (siedem) i oznajmił, że powodowany troską o sukces lewicy nie będzie kandydował na prezydenta, bo on Pałac Namiestnikowski zna jak własną kieszeń, spowiadał się nawet w prezydenckiej kaplicy.
Ruch na lewicy nie słabnie, bo na miejsce pana Ryszarda wskoczyła pani Wanda Nowicka, jeśli dobrze pamiętam nazwisko. Pani Wanda porzuciła lewicowca, pana Janusza Palikota, magistra filozofii z Biłgoraja i będzie wzmacniać lewicę.
Pani Magdalena Ogórek, doktorka kościelna, wyjechała z panem Leszkiem Millerem do Madrytu, przekrętów na biletach nie stwierdzono, i tam rozbłysła wśród liderów socjalistycznych światłem ciepłym i kobiecym. Zyskała poparcie także od greckiej Syrizy i całej PES. Gdyby mnie Leszek Miller zabrał do Madrytu też bym poparł panią doktorkę Magdalenę. Powiem więcej, gdybym nie kochał Reni, zakochałbym się w Magdalence. Dlatego z Renią zagłosujemy na Magdalenkę! Może jednak będzie lepiej?
czwartek, 19 lutego 2015
BRONISŁAW ( I ) PIRWSZY - GOŁĄBEK POKOJU
Klnę się na wszystkie świętości, że wczoraj, w środę popielcową, nie wypiłem ani jednego kielonka, nie zażywałem białego proszku odchudzającego, bo o to bym nie przytył dba już drugą kadencję rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Neoliberalno-kmieca koalicja żyje doskonale, odżywia się wyśmienicie, wystarczy rzucić okiem na pana vicepremiera Piechocińskiego. Gdy zaczynał służbę w rządzie wyglądał jak chudzina. Teraz buźka różowiutka i błyszcząca w świetle jupiterów, jak...
Sorry, nie zamierzałem pisać o rządzie, a o Bronisławie I, który shołdował jedną prezydentkę i 28 prezydentów miast polskich samorządowych. Po tym sukcesie doznał chyba jakiejś iluminacji, bo w środę popielcową zaprosił do Belwederu redaktora, Piotra Kraśkę, który to pan redaktor jest żywym dowodem na to, że przyzwoitość nie jest dziedziczna i ukazał się nam poddanym, Bronisław I, jako gołąbek pokoju. Oznajmił, że Polsce nikt bezpośrednio nie zagraża, albowiem III RP ma nadzwyczajnych przyjaciół gotowych bronić naszej niepodległości z takim samym poświęceniem jak własnego życia w dobrobycie. A poza tym Polska się zbroi i nikogo się nie boi. Dowiedzieliśmy się też, że złoży koleżeńską wizytę prezydentowi Ukrainy, panu P.Poroszence, ale rad mu nie udzieli, bo jego przyjaciel musi sam, zgodnie ze stanem swojego serca i rozumu podjąć decyzję. Zmiana tonu i treści wystąpienia Bronisława I zaskoczyła mnie niepomiernie, dlatego pytam skąd się ona wzięła? Czy po sukcesie ukraińskich sił zbrojnych w Debalcewie? A może wypowiedź rzecznika prezydenta Francji, który oświadczył, że M-2 dogorywa? A może artykuł w "Der Spiegel" w którym napisano, że Ukraina musi zrezygnować z Donbasu, by uratować Majdan? Może...
Ale z pewnością dlatego, że nikt w cywilizowanej Europie nie zechce umirać za Ukrainę. Dokument podpisany w Mińsku (nie w Warszawie) świadczy o tym najlepiej. Wszak Niemcy kupują gaz rosyjski po najniższej cenie, Francja zaś zbudowała dwa "Mistrale" dla Rosji, a pan B. Obama nie zamierza ich kupić. Rosja zaczęła modernizować swoją gospodarkę, co stwarza dla Europy ogromny rynek zbytu. Z takiej gratki nikt nie zrezygnuję. Czyżby Bronisław I zrozumiał ten prosty fakt? Pan prezydent Putin nie podbije Ukrainy. Gdyby chciał to uczynić wystarczy mu pięć dni. Może więc polskie władze miast straszyć nas Rosją zaczną zdobywać rosyjski rynek zbytu?
Sorry, nie zamierzałem pisać o rządzie, a o Bronisławie I, który shołdował jedną prezydentkę i 28 prezydentów miast polskich samorządowych. Po tym sukcesie doznał chyba jakiejś iluminacji, bo w środę popielcową zaprosił do Belwederu redaktora, Piotra Kraśkę, który to pan redaktor jest żywym dowodem na to, że przyzwoitość nie jest dziedziczna i ukazał się nam poddanym, Bronisław I, jako gołąbek pokoju. Oznajmił, że Polsce nikt bezpośrednio nie zagraża, albowiem III RP ma nadzwyczajnych przyjaciół gotowych bronić naszej niepodległości z takim samym poświęceniem jak własnego życia w dobrobycie. A poza tym Polska się zbroi i nikogo się nie boi. Dowiedzieliśmy się też, że złoży koleżeńską wizytę prezydentowi Ukrainy, panu P.Poroszence, ale rad mu nie udzieli, bo jego przyjaciel musi sam, zgodnie ze stanem swojego serca i rozumu podjąć decyzję. Zmiana tonu i treści wystąpienia Bronisława I zaskoczyła mnie niepomiernie, dlatego pytam skąd się ona wzięła? Czy po sukcesie ukraińskich sił zbrojnych w Debalcewie? A może wypowiedź rzecznika prezydenta Francji, który oświadczył, że M-2 dogorywa? A może artykuł w "Der Spiegel" w którym napisano, że Ukraina musi zrezygnować z Donbasu, by uratować Majdan? Może...
Ale z pewnością dlatego, że nikt w cywilizowanej Europie nie zechce umirać za Ukrainę. Dokument podpisany w Mińsku (nie w Warszawie) świadczy o tym najlepiej. Wszak Niemcy kupują gaz rosyjski po najniższej cenie, Francja zaś zbudowała dwa "Mistrale" dla Rosji, a pan B. Obama nie zamierza ich kupić. Rosja zaczęła modernizować swoją gospodarkę, co stwarza dla Europy ogromny rynek zbytu. Z takiej gratki nikt nie zrezygnuję. Czyżby Bronisław I zrozumiał ten prosty fakt? Pan prezydent Putin nie podbije Ukrainy. Gdyby chciał to uczynić wystarczy mu pięć dni. Może więc polskie władze miast straszyć nas Rosją zaczną zdobywać rosyjski rynek zbytu?
poniedziałek, 16 lutego 2015
PREZYDENT ZAKŁADA PARTIĘ SAMORZĄDOWĄ !
Strażnik konstytucji, łamie konstytucję wciągając do swojej kampanii wyborczej 29 prezydentów miast polskich. W związku z tym bezprecedensowym faktem, ja, obywatel III RP, ośmielam się zadać prezydentowi panu, Bronisławowi Komorowskiemu i jego 29 stronnikom kilka pytań. Kto zaprosił prezydentów do Katowic? Czy przyjechali oni jako zwykli obywatele? Za czyje pieniądze zjawili się w Katowicach? Kto, jaka instytucja pokryła koszty spotkania?
Pytania do prezydenta miasta Krakowa pana, prof. Jacka Majchrowskiego człowieka cieszącego się szacunkiem nie tylko obywateli królewskiego miasta. Czy zdaje Pan sobie sprawę, że prezydent miasta nie powinien być stronnikiem żadnego kandydata na prezydenta? Wśród pańskich wyborców (moich znajomych i przyjaciół w Krakowie) są osoby, które głosowały na Pana, ale nigdy nie zagłosują na pana Komorowskiego? Czy publiczne przystąpienie do stronników kandydata Komorowskiego nie jest nadużyciem moralnym w stosunku do tych obywateli? Czy czuje się Pan Profesor moralnie czysty? Czy nie nadużył Pan ich zaufania?
Pytania do Obywateli: Czy zdaniem Państwa Polska jest jeszcze krajem demokratycznym, skoro prezydent państwa publicznie odbiera hołdy swoich stronników?
Pytanie do prezesa NIK pana, Krzysztofa Kwiatkowskiego: czy NIK zbada i odpowie obywatelom kto był organizatorem hołdowniczej imprezy i kto za to zapłacił? Czy starczy Panu odwagi?
Pytanie do Profesorów Konstytucjonalistów: Czy konstytucja pozwala prezydentom miast popierać jednego z kandydatów na prezydenta państwa? Czy prezydent B. Komorowski naruszył konstytucję?
Pytania do prezydenta miasta Krakowa pana, prof. Jacka Majchrowskiego człowieka cieszącego się szacunkiem nie tylko obywateli królewskiego miasta. Czy zdaje Pan sobie sprawę, że prezydent miasta nie powinien być stronnikiem żadnego kandydata na prezydenta? Wśród pańskich wyborców (moich znajomych i przyjaciół w Krakowie) są osoby, które głosowały na Pana, ale nigdy nie zagłosują na pana Komorowskiego? Czy publiczne przystąpienie do stronników kandydata Komorowskiego nie jest nadużyciem moralnym w stosunku do tych obywateli? Czy czuje się Pan Profesor moralnie czysty? Czy nie nadużył Pan ich zaufania?
Pytania do Obywateli: Czy zdaniem Państwa Polska jest jeszcze krajem demokratycznym, skoro prezydent państwa publicznie odbiera hołdy swoich stronników?
Pytanie do prezesa NIK pana, Krzysztofa Kwiatkowskiego: czy NIK zbada i odpowie obywatelom kto był organizatorem hołdowniczej imprezy i kto za to zapłacił? Czy starczy Panu odwagi?
Pytanie do Profesorów Konstytucjonalistów: Czy konstytucja pozwala prezydentom miast popierać jednego z kandydatów na prezydenta państwa? Czy prezydent B. Komorowski naruszył konstytucję?
niedziela, 15 lutego 2015
SIŁA ZŁEGO NA...JEDNĄ
Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że większość mediów sprzysięgła się przeciw pani Magdalenie Ogórek, kandydatce SLD na urząd prezydenta III RP. Przyglądałem się tej nagonce uważnie, skrupulatnie notowałem zarzuty i obelgi, których nie szczędziły pani Magdalenie kanalie dziennikarskie, polityczni szakale i żałośni prowincjusze. Oto piękna pani Magdalena rozbiła małżeństwo, po drodze molestowała nieletniego, pozowała do zdjęć na golasa, broniła profesora Chazana, wyszła za człowieka, który przekupił milicjanta (!), ktoś zauważył, że nie był wtedy jeszcze mężem pani Magdaleny, to tym gorzej dla kandydatki. Praca doktorska Magdaleny Ogórek, stwierdził pewien "specjalista", nie jest nic warta, i prawdopodobnie (prawdopodobnie) napisał ją jakiś najemnik. Pomyje płyną wartkim potokiem. Brednie wymyślane przez speców od ogłupiania gawiedź chętnie kupuje. Myśleć nie trzeba, a dokopać kandydatce można, bezkarnie.
Zauważyłem pewną prawidłowość, dla mnie zadziwiającą. Sądziłem, naiwnie, że kobiety przez solidarność poprą młodą, piękną i mądrą kobietę. Myliłem się okrutnie. Panie, które weszły w strefę klimakteryczną wręcz ją zwalczają. A to nazwą ją maskotką, a to Venus bezręką... i tak bez końca.
Inauguracja kampanii w Ożarowie, w mieście, które dobrodziejstwa transformacji dotknęły boleśnie wypadła bardzo dobrze. Pani Magdalena Ogórek wystąpiła ze swadą, przedstawiła swoje poglądy jasno i zrozumiale. Mogło się wydawać, że na jakiś czas lawina krytyki się zatrzyma. Nic takiego się nie stało. Teraz główny zarzut brzmi : kandydatka nie chce rozmawiać z mediami. Nie dziwię się pani Magdalenie. Nie można wymagać od pięknej, wykształconej, delikatnej i wrażliwej młodej damy, aby zniżała się do poziomu ścierwojadów, z nienawistnymi głupcami nie warto wdawać się w spór.
Wczoraj, po inaugóracji pojawił się w telewizji Grzegorz Napieralski, będzie on teraz wykorzystywany przeciw Millerowi. Nie powiedział o kandydatce ani jednego dobrego słowa. Żałosny ten prowincjusz kluczył i jęczał. Moeszkańców pięknego Szczecina pragnę zapewnić, iż słowo prowincjonalizm nie dotyczy miejsca zamieszkania, a sposobu myślenia. Mieszkańcy Słupska, miasta mniejszego od Szczecina, dowiedli nie tak dawno, że są światli, nowocześni i europejscy.
Zauważyłem pewną prawidłowość, dla mnie zadziwiającą. Sądziłem, naiwnie, że kobiety przez solidarność poprą młodą, piękną i mądrą kobietę. Myliłem się okrutnie. Panie, które weszły w strefę klimakteryczną wręcz ją zwalczają. A to nazwą ją maskotką, a to Venus bezręką... i tak bez końca.
Inauguracja kampanii w Ożarowie, w mieście, które dobrodziejstwa transformacji dotknęły boleśnie wypadła bardzo dobrze. Pani Magdalena Ogórek wystąpiła ze swadą, przedstawiła swoje poglądy jasno i zrozumiale. Mogło się wydawać, że na jakiś czas lawina krytyki się zatrzyma. Nic takiego się nie stało. Teraz główny zarzut brzmi : kandydatka nie chce rozmawiać z mediami. Nie dziwię się pani Magdalenie. Nie można wymagać od pięknej, wykształconej, delikatnej i wrażliwej młodej damy, aby zniżała się do poziomu ścierwojadów, z nienawistnymi głupcami nie warto wdawać się w spór.
Wczoraj, po inaugóracji pojawił się w telewizji Grzegorz Napieralski, będzie on teraz wykorzystywany przeciw Millerowi. Nie powiedział o kandydatce ani jednego dobrego słowa. Żałosny ten prowincjusz kluczył i jęczał. Moeszkańców pięknego Szczecina pragnę zapewnić, iż słowo prowincjonalizm nie dotyczy miejsca zamieszkania, a sposobu myślenia. Mieszkańcy Słupska, miasta mniejszego od Szczecina, dowiedli nie tak dawno, że są światli, nowocześni i europejscy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)