środa, 18 marca 2015

CO SZTAB WYBORCZY KNUJE?

Gdy dowiedzieliśmy się, że pani dr Magdalena Ogórek wystartowała, aby zasiąść pod żyrandolem uzyskała, na wstępie, 7 % poparcia. Teraz, jak wskazują badania, liczba zwolenników maleje. Jest to oczywiście sukces sztabu wyborczego kandydatki. Sztabem kieruje pan Tomasz Kalita, który sukcesów wyborczych w swojej działalności politycznej nie odnotował, mimo że startował tu i ówdzie, ostatnio w Krakowie.
 Przepytywany w amerykańskiej telewizji pan, Leszek Miller, udzielał redaktorce Katarzynie Kolendzie - Zaleskiej wymijających, nijakich odpowiedzi, że kandydatka nie należy do SLD, że działa niezależnie, a on Leszek Miller nic jej nie narzuca. I nie pomaga, to widać. Cała ta kampania wydaje mi się dziwna. Czyżby starzy wyjadacze wystawili młodą damę na pośmiewisko?
 Oświadczam wszem i wobec, że bez względu na przebieg kampanii oddam swój głos pani Magdalenie, na złość Millerowi.

poniedziałek, 16 marca 2015

ŚWIAT ODETCHNĄŁ Z ULGĄ

Świat odetchnął z ulgą. Władimir Władimirowicz cały i zdrowy pojawił się w Petersburgu, w towarzystwie prezydenta Kirgistanu. Nie sprawdziły się informacje mediów (cała prawda, całą dobę), że odbierał potomka w szwajcarskim szpitalu, że w Wiedniu prostowali mu specjaliści kręgosłup, że unicztożyli go jego właśni generałowie...mógłbym w nieskończoność wyliczać pobożne życzenia mediów, ale litościwie rezygnuję z wytykania żurnalistom bredni niebotycznych.
 Osobiście cieszę się, że pan prezydent Federacji Rosyjskiej tryska zdrowiem i humorem oraz jest przekonany, iż plotka ma prawo istnieć w demokratycznej Rosji, podobnie jak media opozycyjne i sama opozycja. Przewiduję, że żurnaliści zaczną się teraz zastanawiać, gdzie był Putin, gdy go nie było?
  Przyjaciele z tajnych służb FR (KGB-GRU) poinformowali mnie, że w czasie swojej nieobecności w mediach, Władimir Władimirowicz odbywał, w towarzystwie kilku najbardziej zaufanych generałów, podróż dookoła Ameryki, w niewidzialnej i niewykrywalnej rakiecie. Osobście zaznaczył na mapie miejscowości, które mu się najbardziej podobały. Po wykonaniu misji wrócił do Rosji i ogłosił manewry rosyjskiej floty północnej. W chwili, gdy czytacie Państwo moje słowa pan Władimir Putin zastanawia się co by tu jeszcze przyłączyć do matuszki Rosji.

środa, 4 marca 2015

CHWAŁA KELNEROM

Dzięki kelnerom dowiedzieliśmy się trochę prawdy o życiu ministrów rządu PO-PSL. Dwóch, z trzech najważniejszych ministów w państwie (jeszcze do końca nie sprywatyzowanym) powiedziało prawdę o państwie istniejącym w teorii, o szkodliwości sojuszu Polski z USA, o wyżerce za nasze pieniądze nie wspominam. Premier D. Tusk polecił ministrowi, aby wykrył podsłuchujących, a ten miast podsłuchiwać kelnerów zaczął podsłuchiwać włanych podwładnych. Drugiemu ministrowi przydarzły się kilometrówka i kompromitująca wypowiedź o tym, że Putin chciał się z Tuskiem podzielić Ukrainą. Zamiast wylecieć na bruk minister awansował.
  Zaczynam od tych dwóch osobników, bo pragnę poinformować, że chocholi taniec ministrów trwa w najlepsze. Minister Grzegorz Schetyna dziś w TVN 24 dowiódł, że o polityce i dyplomacji nie ma zielonego pojęcia. Unia Europejska wprowadzając restrykcje wobec Rosji pozbawiła prawa wjazdu do UE przewodniczącą Izby Wyższej Państwowej Dumy. Izba wyższa jest odpowiednikiem polskiego senatu. Dyplomacja tak już ma, że wprowadzane restrykcje działają symetrycznie. Polega to na tym, że jeśli MSZ Poliski wydali z Warszawy pracownika ambasady Rosji, to Rosja za persona non grata uzna pracownika polskiej ambasady w Moskwie. Zatem, jeśli przewodnicząca Izby Wyższej Dumy nie może przyjechać do Warszawy to marszałka Senatu nie wpuszczą do Moskwy. Marszałek Senatu o tym nie wiedział i zamierzał wyskoczyć na pogrzeb do Moskwy. Marszałkowi Senatu brak wiedzy można wybaczyć, wystarczy tylko posłuchać co mówi. Ale ministrowi spraw zagranicznych takiej niewiedzy płazem puścić nie wolno. Postępowanie polskich dostojników państwowych wskazuje na to, że obaj znali zasadę, ale rozpętali awanturę przeciw prezydentowi Federacji Rosyjskiej, wykorzystując ludzką tragedię, morderswo rosyjskiego polityka. Mendia niezależne od opinii publicznej wsparły niedouczonych, bądź cynicznych dostojników i robią ludziom wodę zmózgów. Zapomnieli o przysłowiu, że dopóty dzban wodę nosi dopóki się ucho nie urwie. Mam nadzieję, że nastąpi to jesienią.

poniedziałek, 2 marca 2015

PRYMITYWNI, CYNICZNI MEGALOMANI

Wprost trudno uwierzyć, że nieszczęście zamordowanego człowieka prymitywni, cyniczni, niedouczeni politycy wykorzystają do zdobycia paru głosów w wyborach prezydenckich. Dziennikarze polskojęzyczni już wydali wyrok: Niemcowa zamordowano z polecenia Władimira Putina, prezydenta Federacji Rosyjskiej, dyktatora ... cara i tak w nieskończoność. Oburzenie mediów i polityków jest niemal jednogłośne i bezdyskusyjne, bo Rosjanie nie wpuścili pana Bogdana Borusewicza, marszałka Senatu na pogrzeb Niemcowa. Tymczasem Rosjanie odpowiedzieli w ten sposób na zakaz wjazdów do Europy przedstawicieli Federacji Rosyjskiej. Odpłacili pięknym za nadobne. A nasze miernoty państwowe i dziennikarskie wykazują wzburzenie. Jest to cynizm czy nieuctwo? Nie mogli tego przewidzieć? To za co my im płacimy wysokie pensje?
 Pokaz absolutnej bezradności zademonstrował dzisiaj pan Janusz Palikot, którego popiera 1% wyborców i pani Kazimiera Sztuka. Wyborcy mnie nie dziwią, ale pani Sztuka inteligentna i mądra dama, tak. Dziś u Moniki Olejnik pan Janusz Palikot kuglował jak za dawnych, dobrych czasów. Domagał się, aby pan Donald Tusk wskoczył do samolotu z kanclerką Merkel i prezydentem Hollandem i polecieli do Moskwy. Toż to kompletna nieznajomość zasad dyplomacji. O błazenedzie pana Jacka Kurskiego nie wspominam, bo na głupotę nie ma rady. Pytam lidera Twojego Ruchu, czemu Pan nie wskoczy do swojego samolotu i nie pofrunie do Moskwy?
 Prezydenta Putina popiera od 85 do 88 procent obywateli Federacji Rosyjskiej. Partie opozycyjne są słabe i podzielone. Czy przy takim układzie sił szef państwa musi uciekać się do morderstw? I pytanie następne. Skoro istnieje opozycja i opozycyjne media to w Rosji jest dyktatura czy demokracja? Czytam w Internecie wypowiedzi rosyjskich ekonomistów i politologów, wypowiedzi krytyczne o polityce Putina, krytycy żyją w Rosji, Putin nie zamyka ich w łagrach. To jest dyktatorem?
  Interesem większości Polaków jest utrzymywanie dobrych, korzystnych stosunków z Rosją, choćby tylko dlatego, że jest wielki rynek zbytu, o innych powadach nie wspominam. Rusofobia ma krótkie nogi. Ja, obywatel Polski nie akceptuję prymitywnej i cynicznej megalomanii polityków. Nieporadny rząd (rządy) nie potrafią sprawić zniesienia wiz do Ameryki. Dziwię się, że rząd PO-PSL kocha Amerykę. Pytam za co? Bezinteresownie?
 

niedziela, 1 marca 2015

SZOGUN z KRAKOWSKIEGO PRZEDMIEŚCIA i BIZNESMEN z WIEJSKIEJ

Dawno, dawno temu znalazłem się w studenckim szpitalu na ulicy Mochnackiego w Warszawie. Moim towarzyszem niedoli był student Politechniki Warszawskiej, były pilot Korei Północnej, zestrzelony przez pilota amerykańskiego. Przemiły Koreańczyk usiłował nauczyć mnie hymnu na cześć Kim Irsena. Aby przyśpieszyć naukę częstował mnie wódką z ryżu czyli sake. Właściwości tego napitku są dość podstępne, bo sake działa z opóźnieniem. Wypita wieczorem dziąla rano, po wypiciu wody bądź herbaty. Obejrzałem dziś kilka audycji o szogunie Kozieju i o tym, jak pan prezydent wdrapywał się na fotel spikera w japońskim parlamencie. Odniosłem wrażenie, że musiał napić się zimnej wody, albo jaśminowej herbaty. Całe szczęście, że goleni nie złamał. Prezydenci III RP już tak mają, że wpadki zaliczają. Wyczyn pana prezydenta Bronisława I rozdmuchują mendia polskojęzyczne, bezsensownie. Usiłują pewno ubarwić w ten sposób beznadziejną kampanię prezydencką Bronisława I. W jednej z audycji obrońca prezydenta z PO opowiedział, że Bronisławowi I towarzyszyło aż 50 biznesmenów. Potwierdził to poseł z PSL pan Eugeniusz Kłopotek, który w charakterze biznesmena pojechał do kraju kwitnącej wiśni handlować gęsiami i koszernym drobiem. Podobno pierze gęsi hodowanych przez Kłopotka jest na świecie najlepsze. Szkoda, że pan poseł nie chce eksportować kaczek.
 Z dyskusji dowiedziałem się, że Bronisław I ma kłopoty z kampanią. Ogłosił bowiem w Białymstoku zgromadzonym przedstawicielom Platformy Obywatelskiej, że skróci kampanię wzorem Japończyków do dwóch tygodni. Mieliśmy już prezydenta, który obiecał zbudować nam drugą Japonię. Sobie zbudował, nas oszukał. Budowniczy Zielonej Wyspy prysnął do Brukseli. Panu Bronisławowi I pragnę podpowiedzieć, że cesarza Japonii nikt nie wybiera. I tak panie Bronisławie I powinno być w III RP. Po cholerę te wybory, zaoszczędzone pieniądze trzeba przeznaczyć na czołgi i podarować je oligarchom ukraińskim, w ramach braterskiej pomocy... Ameryce.

piątek, 27 lutego 2015

ŻAŁOŚNI AMTORZY

Przyznaję, zaczynam się bać, że żałośni amatorzy rządzący Polską wpakują nas, obywateli w awanturę, za którą niektórzy z nas mogą zapłacić życiem. Rząd, pożal się Boże, nakręca atmosferę zagrożenia, straszy obywateli Rosją. Tymczasem Rosja nie ma zamiaru podbijać Ukrainy, gdyby chciała, tu powołuję się na wypowiedź generała najbardziej wojowniczej US Army, dowódcę NATO w Europie wystarczy armii rosyjskiej pięć dni. Wierzcie mi, że Ameryka nie wyśle w takim przypadku ani jednej rakiety w kierunku Rosji, bo odwet natychmiast dotrze do Waszyngtonu. Amerykanie wolą wpakować w awanturę głupich Polaczków, którzy uwielbiają umierać za cudze interesy. Ja, oczywiście ze względu na wiek do wojaczki się nie nadaję, ale żal mi młodych, którzy będą umierać za Ukrainę.
 Nie tracę jednak nadziei. Pocieszam się myślą, że zwykli obywatele Ukrainy przepędzą oligarchów, dogadają się z Rosjanami. Ciągle też mam nadzieję, że jesienią podziękujemy nieudacznikom i powierzymy władzę ludziom odpowiedzialnym, którzy będą się kierować jedynie interesem obywateli, a nie amatorskimi urojeniami.

poniedziałek, 23 lutego 2015

LEPIEJ MI SIĘ NIE ŻYJE, ALE WESELEJ

 Wieści z Majdanu są coraz dokładniejsze. Wysłannicy i podwaładni panów Kamila Durczoka i Piotra Kraśki wykryli, że snajperami na Majdanie dowodził osobisty doradca prezydenta Federacji Rosyjskiej przebrany za dońskiego kozaka. Można się spodziewać, że w rocznicę spalenia żywcem 48 ludzi w Odessie dowiemy się, iż mordu dokonali wysłannicy Kremla. Ręczę, że demokratyczni oligarchowie z Kijowa uroczystości z tej okazji nie zorganizują. Na Majdan pojechał prezydent III RP, pan Bronisław Komorowski, prezentował się doskonale i świętował rocznicę puczu oligarchów, którzy nie dotrzymali umowy zawartej w obecności trzech ministrów spraw zagranicznych: Polski, Francji i Niemiec i siłą obalili legalnie wybranego prezydenta, też oligarchę. Kanclerka Niemiec, prezydenci Polski i Francji rozbój uznali, ale w rok później pani Merkel i pan Hollande w Kijowie się nie pojawili.
 Sprawdziły się słowa prezydenta Ukrainy o kotle debalcewskim. Kiedy w Mińsku pan Putin zauważył, że warto zastanowić się co, przed rozejemem, zrobić z kotłem w Debalcewie, pan Poroszenko oświadczył, że żadnego kotła nie ma. Pani Merkel i pan Hollande uwierzyli prezydentowi Ukrainy. Aby oligarchę Poroszenkę nie narażać na śmieszność bojownicy Noworosji kocioł zlikwidowali. Redaktor "Dziennika TRYBUNA" Krzysztof Kamil Podgórski, jako jedyny opisuje likwidację kotła dokładnie i prawdziwie.
 Spod Debalcewa wracam do Warszawy. Tu radośnie i wesoło. Pani Ewa Kopacz, premierka III RP. ochrzaniła bratanka, premiera Węgier pana Wiktora Orbana z prawdziwą polską gościnnością. Kto chce niech w te brednie wierzy.
  Z prawdziwą radością oglądałem występ pana Ryszarda Kalisza, który w Sejmie zgromadził całą swoją partię - 7 osób słownie (siedem) i oznajmił, że powodowany troską o sukces lewicy nie będzie kandydował na prezydenta, bo on Pałac Namiestnikowski zna jak własną kieszeń, spowiadał się nawet w prezydenckiej kaplicy.
  Ruch na lewicy nie słabnie, bo na miejsce pana Ryszarda wskoczyła pani Wanda Nowicka, jeśli dobrze pamiętam nazwisko. Pani Wanda porzuciła lewicowca, pana Janusza Palikota, magistra filozofii z Biłgoraja i będzie wzmacniać lewicę.
  Pani Magdalena Ogórek, doktorka kościelna, wyjechała z panem Leszkiem Millerem do Madrytu, przekrętów na biletach nie stwierdzono, i tam rozbłysła wśród liderów socjalistycznych światłem ciepłym i kobiecym. Zyskała poparcie także od greckiej Syrizy i całej PES. Gdyby mnie Leszek Miller zabrał do Madrytu też bym poparł panią doktorkę Magdalenę. Powiem więcej, gdybym nie kochał Reni, zakochałbym się w Magdalence. Dlatego z Renią zagłosujemy na Magdalenkę! Może jednak będzie lepiej?