W kampaniach wyborczych (prezydencka i parlamentarna) obiecywali, że ukrócą rozkradanie państwa, położą kres aferom, zwalczą korupcję, kumoterstwo i nepotyzm, plagi rozkwitłe pod rządami Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Zapowiadali, że po zdobyciu władzy w państwie polskim zapanuje prawdziwe PRAWO i prawdziwa SPRAWIEDLIWOŚĆ. Wielu im uwierzyło. Nie minął jeszcze rok od utworzenia rządu i wszystko się wyjaśniło. Kłamią niezgorzej od poprzedników.
Zacznijmy od początku. Prezes Komitetu Politycznego PiS (dawniej Biuro Polityczne) podzielił obywateli na lepszych i gorszych. Skłóconymi łatwiej rządzić. Tych gorszych można zastraszyć, wypomnieć im przekonania, zagrozić utratą pracy. To działa skutecznie. Nawet uznane autorytety. Lech Wałęsa został więc ogłoszony agentem. Ważnym czynnikiem w wyborach okazał się wróg zewnętrzny. Wrogiem numer jeden stała się, oczywiście, Rosja. Putin nie śpi po nocach tylko obmyśla jak napaść na Polskę. Rozkwita więc twórczość smoleńska, rosną nakłady na zbrojenia, bez sensu, bo Rosja nie chce nawet podbić Ukrainy. A ma przecież sporo powodów. Dodajmy jeszcze drugiego wroga – uchodźców, którzy, islamscy bisurmani, zagrażają OJCZYŹNIE.
Warto wspomnieć także o obietnicach, których nie szczędzono wyborcom zniesmaczonym rządami P O i P S L.
Pierwszą jaskółką zapowiadającą jak potoczy się uzdrawianie Polski stały się zmiany kadrowe w państwowych stadninach koni, w których zastąpiono fachowców swoimi, dyletantami. Był to w jakimś sensie test. Media przez kilka dni powarczały… Potem już bez ceregieli zaczęto obsadzać swoimi stołki większe i mniejsze. Gdy lawinowe zmiany na swoich osiągnęły apogeum premierka, pani Beata Szydło rozstała się z ministrem, który chwalebnie zakończył misję. Brzmi to elegancko, tyle, że dwa dni później do największych spółek skarbu państwa wkroczyło CBA. Zwieńczyły aferę wymiany kadr decyzje najważniejszego ministra państwa polskiego pana, Antoniego Macierewicza, wiceprzewodniczącego PiS. Mianował on na ważne stanowiska państwowe człowieka młodego i sympatycznego, odznaczył go nawet medalem za zasługi dla obronności kraju. Rzecz w tym, że pan minister obrony zlekceważył prawo lokując na wysokich stanowiskach człowieka bez wymaganych kwalifikacji.
Po wyborach zaczęło się wszystko efektownie. Przystąpiono do realizacji obietnicy 500+ i wielu biednym rodzinom polepszyło się życie. Ale zaraz po przyjęciu ustawy (nowego prawa) wicepremier pan, Mateusz Morawiecki zaapelował, aby bogaci z tego prawa nie korzystali. Pomyślałem wtedy, że jeśli obywatel może nie korzystać z prawa to ja zrezygnuję z płacenia podatków. Okazało się, że wybitny ekonomista, Mateusz Morawiecki, który pierwszy po profesorze Grzegorzu W. Kołodko przedstawił wizję gospodarczą państwa zdawał sobie sprawę, że pojawią się kłopoty finansowe z realizacją 500+. A można było temu zapobiec ustanawiając granicę dochodową. O amatorszczyźnie w działaniu rządu może świadczyć również ustawa o podatku handlowym zakwestionowana przez Unię Europejską.
Prezes PiS ogłosił koniec balu. Premierka zapowiedziała zmiany personalne i systemowe w rządzie. Czyżby zaczęły się schody? PiS trafnie odczytał społeczne frustracje i wygrał wybory. Wszystko wskazuje na to, że nie zrealizuje obietnic, bo skłóciło społeczeństwo i brak mu wykwalifikowanych kadr. Nie spełnią się też przepowiednie o zewnętrznym zagrożeniu. Prezydent Władimir Putin nie zaatakuje Polski, uchodźcy osiedlą się w lepszych krajach, a Polska pozostanie wyspą zacofania i ideologicznych restrykcji. Minął niecały rok od przejęcia przez PiS władzy. Ujawnione w ostatnich dniach poczynania ministrów i prominentów ze spółek (nagrody w EuRoPolGaz) dowodzą, że prawica liberalna i narodowa są genetycznie dotknięte aferami. Od lat twierdzę, że prawica neoliberalna lubi białe rękawiczki, a narodowa kajdanki. To jedyna różnica.
niedziela, 25 września 2016
wtorek, 20 września 2016
PISIE MISIE-MISIE PISIE
Choć można to było przewidzieć nie spodziewałem się, że król nagi ukaże się nam w całej krasie tak szybko.
Najpierw pani Beata Szydło – premierka, swoim płaczliwym głosem poinformowała nas, że minister skarbu państwa wypełnił powierzoną mu misję i musi odejść. Kłamała w żywe oczy, jakby pobierała nauki u platformersów. Nie zdążyliśmy ochłonąć z wrażenia, a do największych spółek skarbu państwa wkroczyły zastępy pana ministra Mariusza Kamińskiego-niewinnego obywatela, którego ułaskawił pan Andrzej Sebastian Duda-prezydent.
Po stolicy krążą pogłoski, że minister, który zakończył misję otrzymując nominację usłyszał, że stołki w radach nadzorczych ma obsadzać swoimi ludźmi, zrozumiał to dosłownie i musiał odejść.
Nieszczęścia chodzą parami więc rychło okazało się, że najważniejszy minister w państwie pisim, wiceprzewodniczący Prawa i Sprawiedliwości łamiąc PRAWO wyniósł na wysokie stanowiska młodzieńca przystojnego, ale bez kwalifikacji, przyznał mu nawet odznaczenie za zasługi…bo choć nie wyszkolony to wierny.
Minister od finansów zaś wprowadził podatek, który zakwestionowała Bruksela, co dowodzi, że ustawę przygotowali ludzie niekompetentni i niekompetentni ją uchwalili.
Dziś wieczorem media poinformowały, że pracownicy służby zdrowia zjeżdżają do stolicy protestować, bo pan minister zamierza, kierując się wytycznymi ideologicznymi, cofnąć medycynę do czasów średniowiecza, odrzuca bowiem osiągnięcia współczesnej cywilizacji.
A miało być tak dobrze, miały powrócić do ojczyzny PRAWO i SPRAWIEDLIWOŚĆ. Tymczasem zagnieździły się PISIE MISIE, a jak kto woli MISIE PISIE.
Najpierw pani Beata Szydło – premierka, swoim płaczliwym głosem poinformowała nas, że minister skarbu państwa wypełnił powierzoną mu misję i musi odejść. Kłamała w żywe oczy, jakby pobierała nauki u platformersów. Nie zdążyliśmy ochłonąć z wrażenia, a do największych spółek skarbu państwa wkroczyły zastępy pana ministra Mariusza Kamińskiego-niewinnego obywatela, którego ułaskawił pan Andrzej Sebastian Duda-prezydent.
Po stolicy krążą pogłoski, że minister, który zakończył misję otrzymując nominację usłyszał, że stołki w radach nadzorczych ma obsadzać swoimi ludźmi, zrozumiał to dosłownie i musiał odejść.
Nieszczęścia chodzą parami więc rychło okazało się, że najważniejszy minister w państwie pisim, wiceprzewodniczący Prawa i Sprawiedliwości łamiąc PRAWO wyniósł na wysokie stanowiska młodzieńca przystojnego, ale bez kwalifikacji, przyznał mu nawet odznaczenie za zasługi…bo choć nie wyszkolony to wierny.
Minister od finansów zaś wprowadził podatek, który zakwestionowała Bruksela, co dowodzi, że ustawę przygotowali ludzie niekompetentni i niekompetentni ją uchwalili.
Dziś wieczorem media poinformowały, że pracownicy służby zdrowia zjeżdżają do stolicy protestować, bo pan minister zamierza, kierując się wytycznymi ideologicznymi, cofnąć medycynę do czasów średniowiecza, odrzuca bowiem osiągnięcia współczesnej cywilizacji.
A miało być tak dobrze, miały powrócić do ojczyzny PRAWO i SPRAWIEDLIWOŚĆ. Tymczasem zagnieździły się PISIE MISIE, a jak kto woli MISIE PISIE.
niedziela, 4 września 2016
GŁOWA PAŃSTWA MNIE OBRAZIŁA
Po szczęśliwych wakacjach (nie czytałem
prasy, nie słuchałem radia, nie oglądałem telewizji) spędzonych z rodziną
zamierzałem powrócić do wirtualnego świata pogodnym wspomnieniem. Nie powrócę.
Wracam protestem. Obraziła mnie bowiem pierwsza Duda państwa polskiego
twierdząc, że moją ojczyzną, Polską Ludową rządzili zdrajcy. Gdyby to
powiedział każdy inny człowiek przeszedłbym nad tym do porządku dziennego. Ale
absolwentowi i doktorowi nauk prawnych najsłynniejszego polskiego uniwersytetu
nie przepuszczę.
Opowiem w
krótkich słowach, jak zdradzałem swoją ojczyznę Polskę Ludową. W roku 1947
Związek Młodzieży Wiejskiej „Wici” wysłał mnie z Wielunia do Warszawy na
trzydniowe seminarium. Ścieżką wśród ruin Nowego Światu przedarłem się do ulicy
Kopernika, gdzie zakwaterowano uczestników z całej Polski. W drugim dniu
wykładów wzięliśmy udział (cztery godziny) w usuwaniu zgliszcz naszej stolicy.
Potem już jako student Uniwersytetu Warszawskiego brałem udział wraz z kolegami
z Wydziału Dziennikarskiego w umacnianiu skarpy przy kościele Świętej Anny. Nie
pędzono nas knutem do pracy, bo moje pokolenie nosiło w sobie obraz wojny i
pragnęliśmy wyrzucić go z siebie jak najprędzej Sadziliśmy drzewa w Parku
Kultury i Wypoczynku, jeździliśmy na brygady żniwne, bo wzywała nas do tego
Polska Ludowa, nasza ojczyzna. To pokolenie naszych rodziców i my odbudowaliśmy
Polskę pod rządami „zdrajców”.
Po ukończeniu
studiów nie byłem posłem, nie sprawowałem żadnych funkcji państwowych, ale
zgodnie z zawodem uczestniczyłem w życiu ludowego państwa i wielokrotnie towarzyszyłem
najwyższym dostojnikom (zdrajcom) państwa w międzynarodowych wizytach. Z tego
właśnie powodu doktor nauk prawnych obywatel, Andrzej Sebastian Duda, głowa
państwa, czyli pierwsza Duda obraziła mnie i poniżyła.
Nie posądzam
doktora praw o to, że obraził mnie pod wpływem marychy. Nie, broń Boże. Ale
wonne zapachy kadzideł mogły mieć jakiś wpływ na wypowiedź doktora o historii.
Najpewniej brednię o „zdrajcach rządzących państwem” podsunęła mu chęć powrotu
do pierwszego szeregu akolitów Prezesa, który dwukrotnie pominął go przy
rozdzielaniu łask i pochwał, co wredne media upubliczniły.
Zdrajcy
państwa polskiego, Edwardowi Gierkowi towarzyszyłem, gdy składał wizytę we
Francji, i witany był po królewsku. Zdrajca Gierek złożył wieniec na grobach
polskich żołnierzy pod Monte Cassino i przyjmował go papież Paweł VI.
Z profesorem historii, Henrykiem Jabłońskim
byłem w Meksyku, gdzie cała prasa pisała z zachwytem o jego wykładzie, wiedzy i
kulturze. W drodze powrotnej z Meksyku „zdrajca Polski”, przewodniczący Rady
Państwa zatrzymał się w Kostaryce. Tu w rezydencji, gdy wypoczywaliśmy nad
basenem rozmawiał z nami, jak ze studentami. Wspominam to zdarzenie, bo wtedy
trafnie zauważył, że za skrótem ”dr” często kryje się dureń.
Jeżeli głowa
państwa wygłasza brednie w stylu kołchozowego politruka to jest to zła
zapowiedź dla obywateli. Chłopcy jaskiniowcy już myśl złapali. Zamierzają
usunąć z Cmentarza Powązkowskiego groby zdrajców. Nie wierzycie? Prostactwo jaskiniowe
zdolne jest do wszystkiego.
czwartek, 28 lipca 2016
KURWIZJA NARODOWA dała plamę
Nie ukrywam, że ja, lewicowiec podziwiam papieża FRANCISZKA. Po obejrzeniu "Faktów" w TVN, głównie o oknie świętego Jana Pawła II, przeskoczyłem na TVP 1 (narodowa) by nasycić się wieściami o FRANCISZKU - papieżu biednych. Zamiast relacji z Krakowa przez 8 minut (słownie osiem minut) leciały reklamy. To całkowity upadek dziennikarstwa kurwizyjnego. I niespotykane lekceważenie widzów.
środa, 20 lipca 2016
PUCZ TURECKI. PIC NA WODĘ?
Nie wiem czy zwróciliście Państwo uwagę na kilka aspektów tureckiego puczu?
Takiego nieudolnego puczu jeszcze w historii nie było. W każdej, nawet najgorszej armii, już każdy kapral wie, że pierwszym i najważniejszym krokiem przy obalaniu władzy jest aresztowanie prezydenta, kanclerza, premiera i głównodowodzącego wojskiem. Armia turecka, druga w NATO, słynie z doskonałego wyszkolenia i sprawności. W obalaniu panujących ma spore doświadczenia. Tymczasem zamiast ubezwłasnowolnić najważniejsze osoby wyprowadziła czołgi na ulice miast, a ukrywający się prezydent wezwał kochający go lud przez komórkę. Lud wyległ na ulice i uratował ukochanego prezydenta. Przy tej okazji utraciło życie ponad 250 ludzi. Prezydent - satrapa dziarsko przystąpił do czynu, wylał z pracy 2500 sędziów, skąd wiedział, których wywalić? Aresztował setkę generałów i zapowiedział wprowadzenie kary śmierci! Aby lud się nie nudził kazał zbudować na ulicach szubienice, na których wiszą manekiny. Satrapa bowiem miłuje prawo, jak tylko parlament uchwali karę śmierci na szubienicach zamiast manekinów zawisną ludzie!
Laureat Pokojowej Nagrody Nobla, prezydent USA, pierwszy demokrata cywilizowanego świata, pan Barack Obama wsparł duchowo tureckiego satrapę, bo został on wybrany to główny argument, w demokratycznych wyborach. Prazydenci, kanclerze i premierzy demokratycznej Europy, którzy bezgranicznie miłują prawa obywatelskie poszli w ślady pierwszego demokraty globu. A jeszcze nie tak dawno poparli puczystów na Majdanie, gdy obalali wybranego w demokratycznych procedurach ukraińskiego prezydenta.
Pytam zatem co Państwo o tym sądzicie?
Ja, proch nic nie znaczący uważam, że ta niebywała solidarność panujących nad światem z tureckim wieszatielem jest zwiastunem zbliżającej się rewolucji, bo tylko zryw rewolucyjny ludzi pracujących i uczciwych może uwolnić świat od kłamliwej i zdemoralizowanej sitwy sprawującej, póki co władzę, nad uczciwymi.
sobota, 16 lipca 2016
UPOŚLEDZENI, NAWIEDZENI, CYNICZNI ?
Wypowiedzi pani Anny Zalewskiej i pana Mariusza Błaszczaka, ministrów rządu poraziły mnie całkowicie. Byłem bowiem przekonany, że licencję na szokujące oświadczenia posiadają jedynie pan Antoni Macierewicz i pan Witold Waszczykowski - też ministrowie. Tymczasem grono osób z patentem na plecenie niedorzecznośći jest w tym rządzie nieskończone.
Mogę zrozumieć panią ministerkę od edukacji, że nie poradziła sobie z historią, albowiem, tak przypuszczam, dla niej historia zaczyna się od narodzenia bliźniaków.
Natomiast pan minister Błaszczak zasługuje na wyjątkową uwagę, udało mu się wczoraj ujawnić istotę jego posłania. Ogłosił on ni mniej ni więcej, że rozpasany terroryzm wywodzi się z malowania kredkami tęczy, która jest znakiem rozpoznawczym LGBT, z multikulti i oczywiście z islamu. Tylko chrześcijaństwo i nauki świętego Jana Pawła II mogą nas uchronić przed nieszczęściem. Zapomniał biedaczek zaznaczyć, że wspomniany przez niego swięty, niech mu się w niebiesiech wiedzie jak najlepiej, był zwolennikiem współistnienia i współpracy istniejących religii.
Rozumiem, że pana Błaszczaka pochłania praca na rzecz mojego bezpieczeństwa i nie ma on, bidula, czasu na zgłębianie historii, stąd twierdzenie, że islam jest źródłem terroryzmu. Dlatego ośmielam się przypomnieć, że oaza demokracji wydała na świat dwóch sławnych morderców : Unabombera - Theodora Johna Kaczynskiego, którego dziadkowie dotarli do Ziemi Obiecanej, jako katolicy z Polski.Gdyby IPN pogrzebało w dokumentach z pewnością w nazwiśku sławnego terrorysty odnalazłoby literkę "ń", która nie istnieje w alfabecie angielskim. Drugim sławnym terrorystą był Timothy Mc Veigh, któremu w czasie egzekucji towarzyszył ksiądz katolicki, a nie mułła czy rabin. Mario Moretti morderca premiera Włoch Aldo Moro z islamem nie miał nic wspólnego.
Wspomnę, że IRA i ETA organizacje nazywane często terrorystycznymi nie miały w swoich szeregach wyznawców Allaha. Próżno też szukać w grupie Baader - Meinhof islamczyków.
Anders Behring Breivik słynny morderca norweski podobnie jak pan Błaszczak jest przeciwnikiem islamu, róznią ich w tej kwestii drobiazgi. Breivik twierdzi, że chrześcijaństwo może uratowć w Europie całkowita deportacja muzułmanów. Pan Błaszczak będzie szczęśliwy jeśli w Europie pozostanie 40 milionów wyznawców islamu, a do Polski nie przybędzie ani jeden mahometanin.
Szukam odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie. Czy wypowiedzi, których pełno wokół nas biorą się z upośledzenia, nawiedzenia, cynizmu czy z jakiejś innej ludzkiej przypadłości?
A może to już oficjalna doktryna rządów rozbuchanej demokracji?
wtorek, 12 lipca 2016
CO MNIE ŁĄCZY z panem PREZESEM, JAROSŁAWEM KACZYŃSKIM?
Ledwo pan Barack Obama, nosiciel wirusa demokracji, prezydent USA oderwał się od polskiej ziemi ukochanej, a nad Wisłą rozpętał się kociokwik medialny. "Niektóre siły polityczne, które się stoczyły" i można je uznać za "żałosne" zaczęły rozpowszechniać fałszywe informacje o tym, że pan prezydent Obama skarcił pana prezydenta Dudę za brak demokracji. Prezydent Duduś nie dał za wygraną i kiedy wysoki nosiciel demokracji klepał go, aby złagodzić wstrząs niemiły po ramieniu, prezydent Duda nie mogący do ramienia pana Obamy sięgnąć, uszczypnął wyższego od siebie kolegę w bok prawy, poniżej łopatki. Wzrost obu dostojnych panów sprawił, że prezydent Duda nie mógł rozmawiać z nosicielem demokracji, jak równy z równym, ale w pieszczotach nie dał się zepchnąć na plan drugi. Coś jednak zrobił nie tak, bo mu Prezes wszystkich prezesów nie podziękował za sukces. Żałosne siły natychmiast to wychwyciły, ale Jarosław Kaczyński przeciął jątrzenie i podgryzanie demokracji oświadczając :"Ja z wypowiedzi prezydenta Obamy zapamiętałem to, że byliśmy i jesteśmy dla świata wzorem demokracji, że tak będzie". A prezydenta Dudę nie pominął tylko się "przejęzyczył."
Żałosne siły polityczne wywęszyły, że kwiaty dla uczczenia jakiejś rocznicy pan prezydent składał samotnie, a pan Prezes wszystkich prezesów w otoczeniu świty rządowej, wspieranej wojskową asystą honorową. Gdyby w tej świcie znalazł się prezydent Duda siły żałosne powiedziałyby, że asystuje Prezesowi. Podgryzaczom nigdy nie dogodzi.
Widzę na twarzach Państwa objawy zniecierpliwienia. Rozumiem, że pora ujawnić co mnie łączy z Prezesem. Miłość do kotów, moi Drodzy. Tyle, że ja kocham koty, a pan Prezes ma po prostu kota.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
