Nie zamierzałem w czasie Świąt Wielkanocnych zabierać głosu. Myśl o cierpieniu Jezusa ukrzyżowanego i rygory wprowadzone przez władze państwa przygnębiły mnie absolutnie. Aż tu nagle ujrzałem wczoraj w telewizji pana, Jarosława Kaczyńskiego, otoczonego kukiełkami rządowymi, dziarsko maszerującego w stronę czarnych schodów. Wstrzymałem oddech sądząc, że pan prezes zamierza rzucić się z tych schodów w nicość. Gdy się okazało, że prezes nie skoczył, w kurwiłem się jak nigdy dotąd. Nie na pana prezesa tylko na watahę otaczających go lizusów. Ból pana prezesa, po śmierci brata, mogę zrozumieć, nie pojmuję jednak publicznej, a więc politycznej demonstracji tego bólu, bowiem na dłuższą metę na śmierci, żadnej śmierci, wiele ugrać nie można.
Oburza mnie natomiast postawa lizusów, którzy wprowadzili (w zasadzie słusznie) restrykcje, a sami je lekceważą i łamią. W konstytucji napisano, że prawo obowiązuje każdego, bez względu na zajmowane stanowisko. Odczuwamy z Renią dojmująco zamknięcie parków. Władze państwa pozbawiły nas spacerów, zalecanych przez lekarzy różnych specjalności. Ograniczenia przyjęliśmy ze zrozumieniem Bez względu na pogodę każdego dnia pokonywaliśmy trasę 5,5 kilometra. Może, dlatego tak długo żyjemy.
W momencie, gdy ujrzeliśmy na własne oczy, jak przedstawiciele najwyższych władz państwa łamią własne zarządzenia przestali oni być dla nas władzą. Od tej pory będziemy te kukiełki prezesa traktować jak bandę sobiepanów.
Jezu, umarłeś na krzyżu, aby nas wybawić od grzechu. Nie wybawiłeś nas od złoczyńców politycznych.
Koronawirus nie napotyka nad Wisłą na skuteczne zapory. Pan prof. Andrzej Matyja ujawnił wczoraj, że wśród zakażonych aż 17 % stanowią pracownicy służby zdrowia! Codziennie dowiadujemy się o zamykaniu dalszych oddziałów w szpitalach, 540 profesorów nauk medycznych, osób najbardziej kompetentnych, apeluje do prezydenta i premiera o przełożenie wyborów, wzrasta liczba przypadków śmiertelnych, a minister zdrowia, profesor nauk medycznych, pan Łukasz Szumowski ze zbolałą miną opowiada koszałki opałki (co wprawia w zachwyt panie subtelne i wrażliwe) nie koszałki opałki tylko mina zbolała. Ale decyzji nie podejmuje. Zaś wicepremier i minister Jarosław Gowin (ten sam co kościoły zamienił na szpitale dusz) mówi w TVN 24 o „dramatycznej sytuacji epidemicznej i katastrofalnym stanie gospodarki”. Prezesowi to nie przeszkadza, on organizuje wybory, teraz korespondencyjne. Kieruje się, jak twierdzi troską o nasze życie. Każdy, kto ma inne zdanie (szef Poczty Polskiej) wylatuje z pracy. Jarosław Gowin wymyśla różne sztuczki, by przedłużyć żywot prawicowej koalicji i nie oddać władzy. W TVN 24 atakuje redaktor Katarzynę Kolendę Zalewską za to, że zadaje mu pytania tylko o wyborach. Dziś na konferencji prasowej mówił pan, panie premierze wyłącznie o wyborach, ripostuje dziennikarka. Brawo, pani Katarzyno! PiS zorganizuje nam wybory za wszelką cenę, nie ważne, ilu ludzi umrze. Bezwzględny Jarosław Kaczyński, z niespotykanym cynizmem powołuje się na konstytucje, choć rządzi państwem niekonstytucyjnie, a kukiełki w jego teatrzyku łamią konstytucję niemal codziennie, bezczelnie krzycząc łapcie złodzieja! 10 maja nie weźmiemy z Renią udziału w wyborach. A gdyby z urną przed naszymi drzwiami pojawił się osobiście pan prezes Jarosław Kaczyński nie wpuścimy.
