sobota, 16 lipca 2022

WŁADIMIR PUTIN OTWIERA NOWĄ EPOKĘ


Zanim spalicie mnie na stosie, polanym naftą z amerykańskich łupków skalnych, przeczytajcie.
Pan Władimir Putin, prezydent Rosyjskiej Federacji jest pierwszym przywódcą na świecie, który specjalną operacją wojskową na Ukrainie przeciwstawił się zbrojnie najpotężniejszemu agresorowi naszego globu. Rosja to nie Irak, nie Afganistan… U granic Rosji skończyła się amerykańska bezkarność. I bezkarność ukraińskich władz gnębiących rosyjskich obywateli. Operacja specjalna Rosji zaszokowała władze Ameryki i częściowo władze Unii Europejskiej. Wprowadzono natychmiast sankcje, sądząc, że Rosja się załamie. USA i UE zapomniały, że sankcje są bronią obosieczną i nieskuteczną. Za dowód może posłużyć Kuba, którą sankcjami gnębi Ameryka, ponoć kraj demokracji i wolności, ponad 60 lat!
Władimir Putin sprawił, że syte społeczeństwa Ameryki i Europy zaczęły myśleć i liczyć. 40 milionów Amerykanów, którzy korzystają z bonów żywnościowych pyta pana Joe Bidena, prezydenta USA, skąd u niego taka szczodrość, gdy w kraju Lincolna występuje tyle potrzeb? Na przykład służba zdrowia. Amerykanie umierali już za Irak i … Nie chcą umierać za Ukrainę. Podobnie w Unii Europejskiej. Mam znajomych w 14 krajach Europy. Społeczeństwa tych państw, w większości, nie popierają polityki swoich rządów. Sankcje, bowiem uderzą w warstwy mniej zamożne. Rządy się wyżywią, milionerzy sobie poradzą. Normalni ludzie zapłacą.
Zachowanie Ameryki w konflikcie z Rosją przyśpieszyło wiele procesów politycznych i ekonomicznych. Do BRICS, a nie jest to klub wielbicieli USA, wstąpiły nowe państwa. Wiele krajów rezygnuje z dolara i przechodzi na własną walutę w handlu, co nie przysporzy zysków Ameryce i osłabia jej dominację w świecie.
Operacja specjalna Rosji na Ukrainie uświadamia zwykłym ludziom, ,że wojna jest złem i nie rozwiązuje ważnych dla życia człowieka problemów. Ale pokazuje cynizm Ameryki i NATO, zamiast poszukiwać dyplomatycznych metod zakończenia wojny ślą na Ukrainę broń, by zabijać niewinnych ludzi. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że wojna jest złem. Wiem coś o tym, bo II wojna światowa doświadczyła mnie okrutnie. Mam więc prawo zapytać wszystkich potępiających Rosję, dlaczego milczeliście, gdy Ameryka napadała na inne państwa, mordowała niewinnych ludzi, burzyła miasta i paliła wsie?
Mam nadzieję, że wojna na Ukrainie jest ostatnią wojną na świecie, że biliony dolarów wydawane na produkcję narzędzi do mordowania ludzi zostaną przeznaczone na ratowanie życia.
Władimira Putina „wolne media” nazywają szaleńcem, wyliczają mu dziesiątki chorób, a najbardziej usłużne nawet go uśmiercają.
Wojna na Ukrainie niebawem się zakończy. Ale Ameryka nie będzie już mogła bezkarnie napadać na inne państwa. Zaczyna się era pokoju.

piątek, 24 czerwca 2022

NIECH HODUJĄ ŚWINIE!!!!!



4 czerwca 2022 roku, upoważniony przez Nieformalny Klub Miłośników "ARKADII" dziękowałem panu Rafałowi Trzaskowkiemu za to, że po dwóch latach dewastacji parku przez Zarząd Zieleni Miejskiej, Arkadia rozkwitła i daję radość seniorom, dzieciom i dorosłym. Dziś ze smutkiem informuję, że pani Monika Gołębiewska-Kozakiewicz, dyrektorka ZZM i jej zastępczyni, pani Monika Nowocin, nie czytają wypowiedzi pana Prezydenta, albo je sabotują. Bo 22 czerwca 2022 roku wysłały do "ARKADII" ekipę, która zieleń zniszczyła. Ostatnie dwa zdjęcia pokazują miejsce magiczne. Tu nigdy nie koszono roślin. Rosły bujnie, pełno tu było owadów i ptaków. Słychać było brzęczenie pszczół, wieczorem pieśni świerszczy. Teraz jest pustynia! Szanowny Panie Prezydencie, ośmielam się, ja, zwykły obywatel i podatnik, prosić Pana uniżenie o założenie miejskiej chlewni i tam przenieść na dyrektorskie stanowiska panie Monikę Gołębiewską-Kozakiewicz i Kamilę Nowocin. Hodowla świń nie wymaga wrażliwości społecznej.
Kłaniam się Panu Prezydentowi nisko i życzę sukcesów.





środa, 8 czerwca 2022

WSPOMNIENIE DOBROSŁAW KOBIELSKI

 WSPOMNIENIE

DOBROSŁAW KOBIELSKI
Był człowiekiem niezwykłym, obdarzonym wielkim talentem. Rozumiał ludzi, jak nikt. Może, dlatego, że pełnił w życiu wiele funkcji, a z niektórych odchodził nie z własnej woli.
Był redaktorem naczelnym „Stolicy”, szefem CAF, wiceprezesem RSW Prasa, stworzył tygodnik „Perspektywy”. Największym jego osiągnięciem stała się Krajowa Agencja Wydawnicza.
Paweł Miedziński, autor publikacji „CAF”, wydanej przez IPN, poświęca Dobrosławowi Kobielskiemu rozdział pt. „Era Kobielskiego”. Gdy w moim mieszkaniu rozmawialiśmy z autorem o Kobielskim, Paweł Miedziński zauważył, że wszyscy jego rozmówcy wyrażali się o Kobielskim pozytywnie. Zauważyć warto, że w dzisiejszych czasach jest to już rzadkością. Za autorem „CAF” przytoczę fragment, który, moim zdaniem, najlepiej charakteryzuje Sławka. „Tadeusz Rolke wówczas początkujący fotograf, wspominał: „Naczelnym był Kobielski. Mocno partyjny, ale zaczynała się odwilż, to był już 56 rok. Po jakimś czasie wezwał mnie do siebie i zapytał „chce pan dostać etat?” „A zna pan mój życiorys odpowiedziałem pytaniem na pytanie? „Znam. Kompletnie mi to nie przeszkadza.” Rolke wcześniej odsiadywał wyrok, siedem lat więzienia, za przynależność do nielegalnej organizacji…” „W jego ocenie (Rolkego M.Ch.) redaktor naczelny „Stolicy” to „postępowy, młody człowiek, należący do nowej kadry partyjnej ludzi oświeconych, znał angielski w odróżnieniu od tysięcy głąbów z jego partii.”
Sławka Kobielskiego poznałem, gdy tworzył „Perspektywy”. Na Chełmskiej, po pierwszy numer tygodnika, przed kioskiem ustawiła się długa kolejka. PKF to zapisała na taśmie. Po kilku minutach kioskarka wywiesiła na szybie napis: „Perspektyw brak”. Zawiedzeni czytelnicy ze smutkiem się rozchodzili. Tygodnik, redagowany nowocześnie zdobył trwałą pozycję na rynku. Kłopoty zaczęły się, gdy na okładce ukazało się zdjęcie Józefa Kępy, I sekretarza Komitetu Warszawskiego PZPR, w rozmowie z biskupem. W czasie konfliktu ZSRR z Chinami, „Perspektywy” opublikowały na okładce zdjęcie żołnierza chińskiego trzymającego na
ręku dziecko. Tego było już za wiele. Z Nowego Światu przeniesiono Sławka na Wilczą, by tworzył Krajową Agencję Wydawniczą, która pod jego kierownictwem szybko rozkwitała. W miastach wojewódzkich powstały oddziały KAW. Współpracę z Agencją podjęli artyści i profesorowie Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie i w innych miastach. W księgarniach pojawiły się pocztówki z rysunkami wybitnych artystów. I co najważniejsze sprzedawały się znakomicie. Nowa seria albumów fotograficznych „KONTYNENTY” otwierała okno na świat. Niesłychanym powodzeniem cieszyły się miniaturowe wydania znanych polskich poetów. Reprint, pierwszego paryskiego wydania „Pana Tadeusza” ukazał się w nakładzie, bagatela 90.000 egzemplarzy! Płyty winylowe KAW szybko znikały z półek księgarskich. Niekwestionowaną zasługą Dobrosława Kobielskiego było wielotomowe wydanie „Pism Zbiorowych” Józefa Piłsudskiego. Tajemnica sukcesów KAW tkwiła w tym, że pracownicy Agencji mieli dużo twórczej swobody, a dobre pomysły szef nagradzał.
Przekonałem się o tym, gdy po wprowadzeniu stanu wojennego wyrzucono mnie z Polskiej Kroniki Filmowej, a Sławek zaproponował mi pracę w KAW. Nie zamierzam opisywać swojej pracy na Wilczej, wspomnę tylko o pewnych zdarzeniach, które ukazują sylwetkę Kobielskiego. Gdy panie z sekretariatu szefa dzwoniły mówiąc: „panie redaktorze, szef zaprasza” to każdy wiedział, że sprawa jest ważna. Tak było w moim przypadku. Sławek zaproponował kawę i po kieliszku koniaku. Znak to był oczywisty, że sprawa jest bardzo poważna.
Usłyszałem: za półtora roku będziemy obchodzić czterdziestolecie zwycięstwa. Zamierzamy uczcić rocznicę wydaniem okazałego albumu , proponuje ci jego redakcję.
Sławku: ja nigdy nie służyłem w wojsku, zatrudniasz kilku pułkowników, oni zrobią to najlepiej.
Wiem, że nie służyłeś, dlatego powierzam ci redakcję. Nie mogłem odmówić. Ministerstwo Kultury przyznało mi za album nagrodę
Pewnego dnia Dobrosław Kobielski podał do publicznej wiadomości, że KAW rozpoczyna w całym kraju skup makulatury. W środowisku wydawców pojawiły się złośliwe komentarze: KAW będzie kupował własne książki, by ratować się przed bankructwem.
Skupioną makulaturę Kobielski sprzedał Szwajcarom, a za franki kupił, „fotoskład”, był to pierwszy w Polsce skład komputerowy! Na Wilczą przyjeżdżali oglądać „to cudo” dostojnicy partyjni i ministrowie. Tadeusz Olszański, kierownik działu sportowego w Redakcji Wydawnictw Seryjnych, zaproponował mi, by stworzyć „Czytadło”, popularny periodyk do czytania w autobusie, tramwaju, w pociągu. Na kilku zebraniach redakcji zastanawialiśmy się nad treścią „Czytadła”. pomysł wszystkim się podobał, ale niemal jednogłośnie odrzuciliśmy nazwę. Anna Susicka zaproponowała tytuł „Fikcje i Fakty”. Kobielski pomysł zaakceptował. „Fikcje i Fakty” sprzedawały się jak ciepłe bułeczki. Nakład 200.000 rozszedł się bez zwrotów. I właśnie wtedy, z najbielszego domu w Polsce, przyszło do Kobielskiego pismo, w którym pytano go kto wydał zgodę na wydawanie miesięcznika, skąd papier…? Przyjazd na Wilczą zapowiedział nawet członek Biura Politycznego KC PZPR, towarzysz Jan Główczyk. Pocieszałem Sławka, że Janek (byłem z nim po bruderszafcie) to porządny człowiek i da się przekonać. Nie wiedziałem wówczas, że KAW po publikacji zdjęć przez Kobielskiego w „Perspektywach” nie ma prawa wydawać żadnych czasopism. Sprawa stawała się poważna. Dostarczyłem szefowi pismo z Biblioteki Narodowej, że „Fikcje i Fakty” są zaliczane do książek. Po wizycie członka Biura Politycznego na Wilczej Kobielski zarządził ocenę merytoryczną „FiF5.” Dwie różne oceny, krytyczna i pozytywna. Bardzo żywa dyskusja na otwartym zebraniu partyjnym. „Fikcje i Fakty” uratowano.
Następne zdarzenie. Pewien literat przysłał do KAW opowiadania. Jeszcze redaktorzy nie skończyli czytać tekstu, a już otrzymałem z warstw górnych pytania, kiedy się książka ukaże? Redaktorzy, magistrowie filologii polskiej, ocenili tekst negatywnie. Przeczytałem opowiadania, zgodziłem się z recenzentami. Wtedy Kobielski poprosił o informację. Przedstawiłem mu naszą ocenę dodając, że wysłałem, zgodnie z procedurą, tekst do dwóch recenzentów zewnętrznych. Nie podałem nazwisk. O recenzję opowiadań, bez ujawniania nazwiska autora, poprosiłem Romana Bratnego i Wojciecha Żukrowskiego. Musiano, na szefa KAW mocno naciskać, bo zadzwonił, nieco zdenerwowany i zapytał, kiedy otrzyma recenzje. Wtedy ujawniłem nazwiska recenzentów. W końcu udało się termin ustalić. Kobielski poinformował mnie, o terminie posiedzenia kolegium KAW i o tym, że zaprosił ministra kultury i sztuki, pana profesora Aleksandra Krawczuka, autora poczytnych książek oraz panów Bratnego i Żukrowskiego. Byłem tak zdenerwowany, że nie zapytałem recenzentów, jak tekst oceniają. Kiedy po oficjalnej części posiedzenia w gabinecie pojawiły się panie z kawą, ciasteczkami i koniakiem, Wojciech Żukrowski poprosił o ujawnienie nazwiska autora opowiadań. Gdy usłyszał nazwisko, powiedział: „teraz państwo widzicie z kim ja muszę pracować.” Kobielski był zadowolony z przebiegu kolegium, przynajmniej na pewien czas „literaci” wspierani przez „aparatczyków” przestaną słać na Wilczą swoje arcydzieła. Z Dobrosławem Kobielskim łączyła mnie prawdziwa przyjaźń. Często się różniliśmy w ocenach i toczyliśmy spory. Nigdy nie dał mi odczuć, że jest szefem. Każdemu życzę takiego szefa. Był człowiekiem, który wyprzedzał swój czas. Szanował ludzi, okazywał im zrozumienie i życzliwość. Zasłużył się dobrze polskiej kulturze.




środa, 1 czerwca 2022

NEWSWEEK TOMASZE ZMIENIA JAK KAMASZE


Udramatyzowane po mistrzowsku odejście z Newsweeka Tomasza Lisa przysporzyło mu sławy, fanek i fanów. Moją uwagę zwróciło milczenie środowiska. Nominacja Tomasza Sekielskiego na szefa tygodnika rozjaśnia tajemnicę. Tomasz Lis zajmie się najprawdopodobniej polityką, może nawet wystartuje w wyborach. Panu Tomaszowi Sekielskiemu sukcesów życzę. Od 1 lipca staję się uważnym czytelnikiem Newsweeka.

wtorek, 31 maja 2022

ISTNIENIE ZWASALIZOWANEJ UE NIE MA SENSU


Unia Europejska prawie całkowicie uległa Stanom Zjednoczonym Ameryki Północnej. Nakłada na Rosję sankcje za, które my, Europejczycy będziemy płacić. Kapitaliści pewnie to wytrzymają, ale zwykli zjadacze chleba będą musieli zacisnąć pasa. Już zaciskamy. "Wolne media" codziennie informują o cenach ziemniaków, pietruszki i... ale o tym jak podrożały leki ani słowa.
Panie i panowie Z Unii Europejskiej na amerykańskiej smyczy, rozszerzają sankcje. Sankcje są obosieczne i nieskuteczne. Mała Kuba jest tego dowodem. Unia Europejska miast być ostoją rozsądku i pokoju stała się posłusznym pieskiem NATO. Straciła sens istnienia. Rosja wkroczenie na Ukrainę nazywa „operacją specjalną” jeśli wypowie wojnę to nawet Bóg nas nie ochroni.
Lubię to!
Komentarz
Udostępnij

niedziela, 29 maja 2022

NAJWIĘKSZY MORDERCA ŚWIATA


 

Od zakończenia II wojny światowej Stany Zjednoczne Ameryki Północnej uśmierciły najwięcej ludzi na świecie. W bezwzględnej ekspansji usuwały rządy im nieposłuszne, niszczyły państwa, burzyły miasta, wywoływały przewroty i reberie. Wiedzą o tym polscy profesorowie i doktorzy nauk. Dziennikarzy i polityków nie wymieniam, bo te dwie grupy, w przeważającej większości, bez żenady sprzedają poglady i sumienia. Profesorowie zaś i doktorzy nauk, miast być, jak drzewiej bywało, ostoją prawdy, rozwagi i rzetelnych ocen, po wysłuchaniu handlarza gazem łupkowym i skroplonym, bezrozumnie uznali pana Władimira Putina, prezydenta Federacji Rosyjskiej za zbrodniarza. A przecież prezydent Putin wystąpił w obronie swoich rodaków, którzy przez lata gnębiły i mordowały rządy Ukrainy. Władcy Ukrainy jawnie naruszali porozumienia Mińskie, mając cichą zgodę Francji i Niemiec, które miały te porozumienia nadzorować. Zaś Stany Zjednoczone, którym bogactwa naturalne Rosji, pachniały przeogromnymi zyskami, osaczały Rosję ze wszystkich stron. Rosja powiedziała DOŚĆ ! Dlatego pytam zwasalizowanych profesorów i doktorów nauk, dlaczego nie protestowaliście, gdy wojny wywoływała Ameryka?

poniedziałek, 18 kwietnia 2022

HIPOKRYZJA WASZYNGTOŃSKA


Panie przepiękne, Panowie prześliczni, pomodliliście się w Święta Wielkanocne. Pojedliście smakołyków, popiliście wybornych trunków, pofiglowaliście. Wypoczęliście. Przeto proszę pokornie, przeczytajcie o najpotężniejszym mocarstwie, które upowszechnia na całym globie Wolność i Demokrację. Wcielając w życie tę wzniosłą misję Stany Zjednoczone utworzyły w 80 państwach 750 baz wojskowych, w których umieściły 173 tysiące żołnierzy. W wielu z tych baz stworzono więzienia. Osadza się w nich wrogów Wolności i Demokracji. Jankesi twierdzą, że ich resocjalizować, a najbardziej opornych torturować. Słyszeliście zapewne o Guantanamo i Kiejkutach? Ośrodki tortur władze USA zakładają w obcych państwach, bo prawo amerykańskie nie zezwala na zrywanie paznokci, polewanie lodowatą wodą, łamanie kości i miażdżenie jąder, na własnym terytorium. W Afganistanie, wedle źródeł chińskich, krzewiciele wolności i demokracji stworzyli nawet szkoły torturowania. Na żywych Afgańczykach szkolono Amerykanów w sztuce torturowania. O niekonwencjonalnych metodach upowszechniania amerykańskiej Demokracji i Wolności pisze w najnowszej książce „Świat w matni” profesor Grzegorz W. Kołodko. Przytoczę tylko dwa z trzynastu przykładów, opisanych przez Profesora. W „ - 1973 roku w Chile CIA skutecznie pomogło generałowi Augustowi Pinochetowi w obaleniu demokratycznie wybranego prezydenta Salvadora Allende, co umożliwiło dwie dekady dyktatorskich neoliberalnych rządów; W „ - 1976 roku w sąsiedniej Argentynie USA wsparły zamach stanu, który obalił demokratyczną prezydent Izabelę Peron i pomógł w przejęciu władzy przez prawicową wojskową dyktaturę generała Jorge Videli.”
Z tego wynika prosta prawda, demokratyczne władze w Waszyngtonie kochają dyktatorów, jeśli są posłuszni. Nie udało się Ameryce otruć Fidela Castro. Mała Kuba jest przeto ponad 60 lat gnębiona przez mocarstwo rozsiewające po całym świecie Wolność i Demokrację. Dotychczasowe metody zawiodły w Syrii i w Wenezueli. Syrię Ameryka spustoszyła, ale prezydenta Baszszara al-Asada nie zdołała usunąć. W Afganistanie po 20 latach pobytu też się nie udało zainstalować amerykańskiej demokracji. Demokraci w Waszyngtonie osiągnęły coś, czego nie planowały. Amerykańscy podatnicy i wyborcy czyli obywatele (My Naród) doszli do wniosku, że wojna nie jest najlepszym sposobem rozwiązywania światowych problemów. Tymczasem amerykańscy generałowie i producenci broni kochają wojaczkę. Wygląda na to, ze zmienili tylko metody i teraz wojują przy pomocy Ukraińców? Broń
świetnie
się sprzedaje. Giną Ukraińcy i Rosjanie. Niech się Słowianie tłuką. Grunt, że biznes się kręci.