środa, 8 stycznia 2014

MŁOTEK

Koniec z narzekaniem i biadoleniem. Od dziś krytycy zarzucający rządowi nieudolność z tego powodu, że Polska wolna, niepodległa, suwerenna i w dodatku demokratyczna nie potrafiła stworzyć markowego towaru będą zaliczani do malkontentów, a w skrajnych przypadkach wrogów III RP i skończą podobnie jak pijani kierowcy za kratkami.
Dziś nasz ukochany premier, pan Donald Tusk, ogłosił zdumionym obywatelom, że już wkrótce (2022 rok) Polska znajdzie się w gronie dwudziestu najbogatszych krajów świata.
Niedowiarkom i zrozpaczonym wyjaśniam, że pan Tusk dopnie swego. W jaki sposób? Dzięki alkomatom. Lada dzień Sejm uchwali ustawę zobowiązującą właścicieli samochodów osobowych, ciężarowych, autobusów, traktorów, motocykli, rowerów i hulajnóg do zamontowania alkomatu. W ten sposób powstanie nowa gałąź przemysłu produkującego markowy towar polski. Na Polsce się nie skończy, bo minister Radosław Sikorski wykorzysta swoje wpływy i zalejemy polskimi alkomatami świat cały, a nawet część kosmosu. I sukces murowany.
Zanim dobrniemy do sukcesu, radzę panu Donaldowi Tuskowi, aby kupił sobie młotek i puknął się w czoło.

wtorek, 7 stycznia 2014

WATYKAŃSKIE WERSETY


 
Mirosław Chrzanowski pozdrawia przyjaciela, Juliana Bartosza i gratuluje mu fascynującej książki pt. Watykańskie Wersety, obiektywnej, opartej na faktach i dokumentach pochodzących z archiwów kościelnych.  Autor, doktor nauk historycznych, utalentowany dziennikarz połączył  naukowe metody badania  dokumentów z inwencją dziennikarską i stworzył książkę niebanalną, którą czyta się od pierwszej do ostatniej strony z nie słabnącym zainteresowaniem. Na stronach Watykańskich Wersetów, Bartosz ukazuje, krok po kroku, jak zmieniało się stanowisko hierarchów niemieckiego Kościoła katolickiego od pojawienia się brunatnych do podpisania przez Watykan konkordatu z hitlerowską III Rzeszą. Ubrani w mundury wojskowe katolicy niemieccy, z niemiecką systematycznością, zabijają polskich katolików przyodzianych w mundury wojskowe i cywilnych polskich katolików. W tym Bożym dziele, niemieckich żołnierzy wspierają na duchu, ubrani w mundury katoliccy kapelani, a także najwyżsi hierarchowie. Apokalipsie przygląda się namiestnik św. Piotra i siedzi cichutko jak mysz pod miotłą. W książce znajdziemy opisy bestialstw krew w żyłach mrożące. Julian Bartosz w Watykańskich Wersetach przedstawia trafnie sylwetki papieży, z sylwetką papieża Franciszka włącznie. Książka licząca 126 stron, zdobyła już uznanie czytelników uzyskując najwięcej głosów w konkursie, w dziale "Historia niebanalna". Teraz startuje w finałach. Proszę znajomych, przyjaciół i rodzinę o zagłosowanie na "Watykańskie Wersety". Wystarczy kliknąć adres:www.historiazebrana.pl , albo wpisać w wyszukiwarce tytuł książki i nazwisko autora. Zostało jeszcze dwa dni. Nie lękajcie się, głosujcie na "Watykańskie Wersety". Z góry dziękuję.

piątek, 3 stycznia 2014

STYROPIANICUS PROPONUJE DYSKUSJĘ

Nowy rok zaczął się znowu sukcesem. Podobno ukończono budowę dwóch autostrad biegnących przez Zieloną Wyspę.  W związku z tym pan prezydent, rezydujący w Pałacu Namiestnikowskim, siadłszy pod roziskrzonym żyrandolem podrapał się po główce i wymyślił dwie nazwy dla nitek czteropasmowych, przecinających Polskę z północy na południe i ze wschodu na zachód. Pan prezydent zaproponował, aby nitka biegnąca do zachodnich rubieży Polski nazywała się "Autostradą Wolności", a zaczynająca się w Gdańsku nosiła imię "Solidarności". Zgodnie z regułami demokracji, pan prezydent, pierwszy demokrata państwa, wezwał naród do przedyskutowania propozycji. Oddane demokracji media złapały myśl pana prezydenta i rzuciły w naszą stronę.
Zabieram więc głos, jako obywatel płacący podatki, biorący udział w wyborach i przestrzegający praw III RP. Na marginesie dodam, że wolałbym dyskutować o zapaści służby zdrowia, bezrobociu i braciach Polakach szukających ratunku w koszach na śmieci. Skoro jednak pan prezydent uznał, że nazwy dwu autostrad są najważniejsze, to spełniając prośbę Pierwszej Głowy państwa polskiego pytam, którą Solidarność pan prezydent ma na myśli? Czy tę, która uszczęśliwiła nas prymitywnym kapitalizmem, czy tę, która z tym kapitalizmem walczy?  Mnie się bardziej podoba Solidarność pana Piotra Dudy, bo zebrała prawie dwa miliony podpisów i chciała dyskutować o wieku emerytalnym, ale pan premier olał głosy obywateli, zebrane przez Solidarność, podobnie jak głosy rodziców (ponad milion) w sprawie sześciolatków. Wtedy pan prezydent nie wzywał do dyskusji. Stanął po stronie rządu, a nie obywateli. Mnie się Solidarność pana Dudy podoba bardziej od Solidarności pana Lecha Wałęsy, bo broni moich interesów, wspólnie ze związkami pana Jana Guza (OPZZ) i pana Tadeusza Chwałka (FZZ).
Proponuję zatem, aby autostrada biorąca początek w Gdańsku nosiła imię Trzech Związków Zawodowych, broniących wolności i praw zwykłych obywateli.
Autostrada łącząca Zieloną Wyspę z państwami zachodnimi może nosić nazwę "Wolności" ułatwia bowiem wyjazd w poszukiwaniu pracy.

wtorek, 31 grudnia 2013

HOMO STYROPIANUS PRZEMÓWIŁ

Wypielęgnowany, tłuściutki, radosny jak szczygiełek raczył poinformować naród o niewyobrażalnych sukcesach. Ten, nie do wiary, optymizm spowodowało prawdopodobnie światło żyrandola.
III RP znowu przoduje. Trzy miliony siedemset tysięcy obywateli pracuje na umowach śmieciowych. III RP plasuje się na pierwszym miejscu w Unii Europejskiej. Takiego wyzysku nie odnotowano nawet w kapitalizmie pierwotnym. Dwa i pół miliona obywateli polskich żyje przez cały miesiąc za 523 złote. Ponad dwa miliony obywateli jest bez pracy. Dwa i pół miliona pracuje w innych krajach. Nie wspominam o głodnych dzieciach, o bezdomnych, o ludziach poniżanych i wykluczonych.
Sukcesy homo styropianowców są zastraszające. A ich zarozumialstwo kosmiczne. Nadejdzie jednak dzień zapłaty!

sobota, 28 grudnia 2013

MICHAIŁ CHODORKOWSKI i KLUB STARYCH KAWALERÓW

Puk, puk... Biegnę do drzwi, bo gość w dom, Bóg w dom. Otwieram, i zamieram z wrażenia, wszak gość nie w porę, jak mawiali przodkowie, gorzej Tatarzyna. Stoi oto przede mną stara znajoma, Kostusia!
Z wymuszonym uśmiechem wyduszam z siebie witaj i szybko dodaję: coś ci się chyba pomyliło w kalendarzu. Przychodzisz nie w porę, właśnie z Renią zamierzamy ubierać choinkę, a ty bez uprzedzenia, co już ci się kilka razy zdarzyło, zjawiasz się właśnie w takim ważnym momencie.
Nie rżnij głupa, wali prosto z mostu Kostucha, dla mojego szefa każda pora jest dobra.
Wiesz, odpowiadam, że z twoim szefem nie mam żadnych związków, choinkę ubieram, bo Renia wierzy więc musisz odpuścić.
Mnie nie przysyła ten z góry, ale ten z czeluści piekielnych, zapomniałeś, że istnieje podział pracy i specjalizacja.
Wybacz, twojemu szefowi też nie podlegam. Proponuję wyjaśnienie sprawy, wpadnij po świętach, a teraz żegnaj. I zatrzasnąłem Kostusi drzwi przed nosem. Renia przejęła się zdarzeniem do tego stopnia, że nie pozwoliła mi  przez całe święta ruszyć się z domu. Trzy razy dziennie mierzyła mi ciśnienie, faszerowała pigułami, wyłączyła komputer, w drodze łaski pozwoliła oglądać telewizję, "niezależną od widzów".
Przez dwa dni bohaterem był Michaił Chodorkowski, "więzień polityczny", którego media wykreowały na męczennika wolności. Uwolniony przez Władimira Putina z gułagu prezentował się na ekranie doskonale, jakby do Berlina przyjechał prosto z Soczi, a nie z łagru. Przez dwa dni dziennikarze, publicyści, przeróżni politycy, a nawet jeden były minister spraw zagranicznych obsypywali go peanami, pomijając, niektóre fragmenty życiorysu bojownika o wolność, demokrację itp.
Nie wspomniano, że ten utalentowany człowiek był aparatczykiem centralnych władz Komsomołu, co mu umożliwiło, pod rządami prezydenta Jelcyna, z rosyjskiego tortu uszczknąć spory kawałeczek słodkości. Dziennikarze, publicyści, przeróżni politycy i jeden były minister nie oświecili nas, jakim sposobem młody komsomolec w tak krótkim czasie doszedł do tak niewyobrażalnej fortuny? Uczciwą pracą?
Nie zająknięto się słowem, że żona odwiedzała go na zesłaniu latając prywatnym odrzutowcem. Nie powiedziano ani słowa na temat warunków, jakie miał w łagrze. Dysponował komputerem, korzystał z internetu, pisywał artykuły i umieszczał je w pismach.
Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że pierwszy proces był niesprawiedliwy, lecz nie był motywowany politycznie.  Według Trybunału zarzuty, jakie postawiono prezesowi Jukosu "były oparte na solidnych podstawach".
Przed Świętami Bożego Narodzenia wzmógł swoją działalność klub starych kawalerów. Biskupi, arcybiskupi i kardynałowie, miast głosić miłość, rozpętali wojnę przeciw gender, feministkom, aborcji usiłując narzucić wyznawcom innych religii i niewierzącym, aby żyli zgodnie z zaleceniami przez klub uznanymi za jedynie słuszne. Prawo naturalne jest jedynie słuszne wołali. Jeśli tak, to dlaczego panowie biskupi itd... nie żyjecie według tego prawa? Wszak najważniejsze w prawie naturalnym jest przedłużanie gatunku, a wy panowie bezżenni, nie stosujecie się do prawa naturalnego = boskiego. Dlaczego?

środa, 18 grudnia 2013

LIST do Владимирa Владимировичa Путинa

Szanowny, Władimirze Władimirowiczu, prezydencie Federacji Rosyjskiej, przyjacielu państw ościennych, zmuszony jestem przez własne uczucia skreślić do Pana słów kilka. Moje przyjazne uczucia do Rosji i Rosjan oraz pięknych Rosjanek wywodzą się z czasów, gdy Pańska ojczyzna nazywała się ZSRR, a ja z Pańskimi rodakami w "Domkino", "Aragwii" i innych siedliskach rosyjskiej duszy pijałem "Posolską", rozkoszowałem się kawiorem i wierszami Puszkina, Jesienina, Majakowskiego i całej plejady cudownych poetów.
Niepokoi mnie Pana postawa wobec mojej ojczyzny. Montuje Pan np. Iskandery u bram III RP i nie konsultuje tego niecnego czynu z prezydentem Bronisławem Komorowskim czy premierem Donaldem Tuskiem. Czyżby Pan się przestraszył zakupem zdezelowanych czołgów niemieckich na wyposażenie dzielnej armii polskiej? Pragnę Panu wytłumaczyć, że nasi prezydenci i premierzy uwielbiają złom. Od Amerykanów kupili F-16, które robią dużo hałasu, a latają jak się uda.
Inny przykład. Nie posłuchał Pan przyjacielskich rad premiera Jerzego Buzka i prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, którzy radzili, aby Rosja zbudowała pieremyczkę rurociągu przez Ukrainę, a potem przez terytorium III RP, suwerennej i niepodległej. Dogadał się Pan z Niemiaszkami i wybudowaliście rurociąg na dnie Bałtyku, nie licząc się z kosztami i interesami mojej oj-czyzny. Czy to ładnie?
Na zakończenie jeszcze dwa krótkie przykłady. Organizuje Pan Zimowe Igrzyska Olimpijskie na Krymie nie licząc się z kosztami, co zmusza nasze media niezależne do krytyki, a dwie najważniejsze osoby nad Wisłą (prezydenta i premiera) do bojkotu Igrzysk. Przecież mógł Pan zasięgnąć ich rady.
Panie prezydencie Władimirze Władimirowiczu Putinie, pragnę zapytać po co Panu złom samolotu Tu-154 na lotnisku w Smoleńsku? Dlaczego nie chce go Pan oddać prawowitym właścicielom, którzy pragną go przerobić na relikwie narodowe. Czy zdaje Pan sobie sprawę z tego, że za niespełna dwa lata wybory w Polsce wygra Jarosław Kaczyński? Jarosław Polskę zbaw to człowiek waleczny, wyśle do Smoleńska hufce kiboli i złom odzyska. Nie boi się Pan tej wojny?

sobota, 14 grudnia 2013

NA RAZIE DYKTATURA W PARTII

Zacznę nieskromnie, Rada Krajowa PO wybierając nowy zarząd dostarczyła mi ogromnej satysfakcji, albowiem pan Donald Tusk ogłosił się jedynym władcą partii, która nazwała się Platformą Obywatelską, wbrew polityce jaką uprawia od 6 lat. Gdyby ktoś zechciał sięgnąć do moich postów z przed 6 lat przekonałby się, że już wtedy pisałem o skłonnościach autorytarnych Donalda Tuska. Dziś nie dopuszczając do zarządu pana Grzegorza Schetyny usunął w cień człowieka myślącego inaczej i bez żenady ogłosił się dyktatorem.
Jest rzeczą oczywistą, że ten styl przeniesie na rządzenie państwem. Już rządzi jak wódz. Sprawia, że ustawy Sejm uchwala w szalonym tempie, ministrów konstytucyjnych traktuję jak podwładnych, dokonuje przeglądów, usuwa kiedy chce i mianuje nowych. Nie liczy się z opinią społeczną. Miliony podpisów OBYWATELI, szef OBYWATELSKIEJ Platformy, wyrzuca do kosza. Afery w PO tuszuje w genialny sposób. Jeszcze trochę, a ogłosi się cesarzem Polaków.