Od pewnego czasy TVN raczy nas poczynaniami "tymczasowego prezydenta Wenezueli". Osobnik ten sam się wybrał na prezydenta, po wyborze CIA wywiozła go do sąsiedniego kraju na przeszkolenie. Teraz tymczasowy prezydent zostanie przez CIA przerzucony do Wenezueli w
ramach humanitarnej pomocy USA narodowi wenezuelskiemu. Ześwinienie niektórych dziennikarzy TVN nabiera kosmicznych wymiarów.
Na marginesie dodam, że Juan Guaido powinien szkolić się w Polsce u pana Jarosława Kaczyńskiego, posła zwyczajnego, który skromnie, bez umocowania konstytucyjnego, eksperymentalnie rządzi państwem, a ostatnio zrobił mi nawet prezent z moich własnych pieniędzy, by w ten sposób zachęcić mnie do ześwinienia. Wielu da się zachęcić.
poniedziałek, 4 marca 2019
niedziela, 17 lutego 2019
CZAS GESZEFCIARZY
Młodszy Kolega, pan redaktor Krzysztof Podgórski, dziennikarz utalentowany, odważny i obiektywny otwiera swój post pierwszą zwrotką wiersza „Bagnet na broń”, rewolucyjnego poety Władysława Broniewskiego.
"Są w ojczyźnie rachunki krzywd,
obca dłoń ich też nie przekreśli,
ale krwi nie odmówi nikt:
wysączymy ją z piersi i z pieśni."
A pieśń zamierza śpiewać w chórze dyrygenta Grzegorza Juliusza Schetyny.
Oświadczam uroczyście, że w chórze Schetyny krwi nie przeleję. Władysław Broniewski napisał ten wiersz w czasach trwogi. I w żaden sposób „Bagnetem na broń” nie da się wytłumaczyć czasów geszefciarzy ani usprawiedliwić ich czynów. Polsce bowiem żadna „obca dłoń” nie zagraża. Zagraża natomiast ciemnota, tępota i głupota. Stąd „mądry Polak po szkodzie”. „Nikt tego nie kupi, bo Polak i przed szkodą i po szkodzie głupi.”
Poruszył mnie tekst znakomitego dziennikarza także i z tego powodu, że autora poematu „Komuna paryska”, wierszy „No pasaran”, „Cześć i dynamit” nazwał poetą „lewicowym” we współczesnym słowa tego znaczeniu. Tymczasem Władysław Broniewski uważał się za poetę rewolucyjnego. Pisał: „rewolucyjny poeta siedzę w tym mamrze sowieckim…”
Kończę słowami rewolucyjnego poety:
„Nie głaskało mnie życie pogłowie,
Nie pijałem ptasiego mleka…” Ale miałem trochę szczęścia. Po pobraniu stypendium udaliśmy się z Julkiem Bartoszem, Jankiem Czapczyńskim, nazwiska trzeciego kolegi nie mogę sobie przypomnieć, na ulicę Foksal, a pan Leon łaskawie wpuścił nas do restauracji. Koledzy żarliwie dyskutowali, a ja, przed pojawieniem się kelnera poszedłem zajrzeć do baru, przy którym siedział starszy człowiek odwrócony plecami do sali, w słabym świetle nie rozpoznałem kto to. Gdy zapytałem barmana co poleca w barze pod zdechłym psem, poczułem uścisk na lewym ramieniu i usłyszałem pytanie: znasz moje wiersze? O mało nie spadłem ze stołka. Pytanie zadał Władysław Broniewski.
Szybko wyrecytowałem kilka urywków wierszy „Słuchając usta zatnij… Tyś mnie kochała…W morze spienione…
Panu Krzysztofowi Podgórskiemu dedykuję:
Zanim się serce rozełka
- czemu? - a bo ja wiem? -
warto zajrzeć do szkiełka
w barze "Pod Zdechłym Psem".
"Są w ojczyźnie rachunki krzywd,
obca dłoń ich też nie przekreśli,
ale krwi nie odmówi nikt:
wysączymy ją z piersi i z pieśni."
A pieśń zamierza śpiewać w chórze dyrygenta Grzegorza Juliusza Schetyny.
Oświadczam uroczyście, że w chórze Schetyny krwi nie przeleję. Władysław Broniewski napisał ten wiersz w czasach trwogi. I w żaden sposób „Bagnetem na broń” nie da się wytłumaczyć czasów geszefciarzy ani usprawiedliwić ich czynów. Polsce bowiem żadna „obca dłoń” nie zagraża. Zagraża natomiast ciemnota, tępota i głupota. Stąd „mądry Polak po szkodzie”. „Nikt tego nie kupi, bo Polak i przed szkodą i po szkodzie głupi.”
Poruszył mnie tekst znakomitego dziennikarza także i z tego powodu, że autora poematu „Komuna paryska”, wierszy „No pasaran”, „Cześć i dynamit” nazwał poetą „lewicowym” we współczesnym słowa tego znaczeniu. Tymczasem Władysław Broniewski uważał się za poetę rewolucyjnego. Pisał: „rewolucyjny poeta siedzę w tym mamrze sowieckim…”
Kończę słowami rewolucyjnego poety:
„Nie głaskało mnie życie pogłowie,
Nie pijałem ptasiego mleka…” Ale miałem trochę szczęścia. Po pobraniu stypendium udaliśmy się z Julkiem Bartoszem, Jankiem Czapczyńskim, nazwiska trzeciego kolegi nie mogę sobie przypomnieć, na ulicę Foksal, a pan Leon łaskawie wpuścił nas do restauracji. Koledzy żarliwie dyskutowali, a ja, przed pojawieniem się kelnera poszedłem zajrzeć do baru, przy którym siedział starszy człowiek odwrócony plecami do sali, w słabym świetle nie rozpoznałem kto to. Gdy zapytałem barmana co poleca w barze pod zdechłym psem, poczułem uścisk na lewym ramieniu i usłyszałem pytanie: znasz moje wiersze? O mało nie spadłem ze stołka. Pytanie zadał Władysław Broniewski.
Szybko wyrecytowałem kilka urywków wierszy „Słuchając usta zatnij… Tyś mnie kochała…W morze spienione…
Panu Krzysztofowi Podgórskiemu dedykuję:
Zanim się serce rozełka
- czemu? - a bo ja wiem? -
warto zajrzeć do szkiełka
w barze "Pod Zdechłym Psem".
Hulał po mieście listopad,
dmuchał w ulice jak w flet,
w drzwiach otwartych mnie dopadł,
razem do baru wszedł.
dmuchał w ulice jak w flet,
w drzwiach otwartych mnie dopadł,
razem do baru wszedł.
"Siadaj, poborco liści,
siewco zgryzot wieczornych!
Czemuś drzew nie oczyścił?
Kiepski z ciebie komornik.
siewco zgryzot wieczornych!
Czemuś drzew nie oczyścił?
Kiepski z ciebie komornik.
Lepiej by z trzecim kompanem...
Zresztą - można i bez..."
Ledwiem to rzekł, już stanął
trzeci mój kompan: bies.
Zresztą - można i bez..."
Ledwiem to rzekł, już stanął
trzeci mój kompan: bies.
"Czym to ja się spodziewał
pić z takimi jak wy?
Pierwszy będzie mi śpiewał,
drugi będzie mi wył.
pić z takimi jak wy?
Pierwszy będzie mi śpiewał,
drugi będzie mi wył.
Cyk! kompania! Na zdrowie!
Pijmy głębokim szkłem.
Ja wam dzisiaj o sobie opowiem
w barze "Pod Zdechłym Psem"..."
Pijmy głębokim szkłem.
Ja wam dzisiaj o sobie opowiem
w barze "Pod Zdechłym Psem"..."
I poniosło, poniosło, poniosło
na całego, na umór, na ostro.
I listopad pijany, i bies,
a mnie gardło się ściska od łez.
na całego, na umór, na ostro.
I listopad pijany, i bies,
a mnie gardło się ściska od łez.
I poniosło, poniosło, poniosło,
w sali uda o uda trze fokstrot,
wkoło chleją, całują się, wrzeszczą,
nieprzytomnie, głupawo, złowieszczo,
w sali uda o uda trze fokstrot,
wkoło chleją, całują się, wrzeszczą,
nieprzytomnie, głupawo, złowieszczo,
przetaczają się falą pijaną,
i tak - do białego dnia...
Milcząc pijemy pod ścianą
diabeł, listopad i ja.
i tak - do białego dnia...
Milcząc pijemy pod ścianą
diabeł, listopad i ja.
"Diable, bierz moją duszę,
jeśli jej jesteś rad,
ale przeżyć raz muszę
moje czterdzieści lat.
jeśli jej jesteś rad,
ale przeżyć raz muszę
moje czterdzieści lat.
Daj w nowym życiu, diable,
miłość i śmierć, jak w tem,
wiatr burzliwy na żagle,
myśl - poza dobrem i złem.
miłość i śmierć, jak w tem,
wiatr burzliwy na żagle,
myśl - poza dobrem i złem.
Znów będę bił się i kochał,
bujnie, wspaniale żył.
Radość, a nie alkohol,
wlej mi, diable, do żył..."
bujnie, wspaniale żył.
Radość, a nie alkohol,
wlej mi, diable, do żył..."
Diabeł był w meloniku,
przekrzywił go: "Żyłeś dość,
to dlatego przy twoim stoliku
siedzimy: rozpacz i złość.
przekrzywił go: "Żyłeś dość,
to dlatego przy twoim stoliku
siedzimy: rozpacz i złość.
Głupioś życie roztrwonił.
Życie - to jeden haust.
Słyszysz, jak kosą dzwoni
stara znajoma, Herr Faust?
Życie - to jeden haust.
Słyszysz, jak kosą dzwoni
stara znajoma, Herr Faust?
Na diabła mi dusza poety
- tak diabeł ze mnie drwi -
w wiersześ wylał, niestety,
resztki człowieczej krwi..."
- tak diabeł ze mnie drwi -
w wiersześ wylał, niestety,
resztki człowieczej krwi..."
Zniknęli czort z listopadem,
rozwiali się - gdzie? - bo ja wiem?
a ja na podłogę padam
w barze "Pod Zdechłym Psem".
rozwiali się - gdzie? - bo ja wiem?
a ja na podłogę padam
w barze "Pod Zdechłym Psem".
Szumi alkohol i wieczność...
Mruczą: "Zalał się gość..."
A ja: "Zgódźcie na Drogę Mleczną
taksówkę... Ja już mam dość..."
Mruczą: "Zalał się gość..."
A ja: "Zgódźcie na Drogę Mleczną
taksówkę... Ja już mam dość..."
środa, 13 lutego 2019
CZY SLD SAM SIĘ SKASUJE?
Z pewnym zdziwieniem czytam krytyczne wypowiedzi Lewicowców o Wiośnie. Krytykują pana Roberta Biedronia z taką determinacją, że czytać hadko. A przecież SLD i Wiosna mają bardzo podobny program społeczny i polityczny. Gdyby nie różnice językowe (język Wiosny jest bardziej ludzki) to można by pana Roberta Biedronia posądzić o plagiat.
Krytykowanie Biedronia, że startuje samodzielnie nie ma sensu, każdy lider nowej partii tak by postąpił. Wiosna zabierze SLD jak wskazują badania może jeden procent wyborców. Natomiast SLD może stracić więcej głosów, gdy przystąpi do koalicji z Platformą Obywatelską do wyborów europejskich. PO przez osiem lat nie ratyfikowała w całości Europejskiej Karty Praw Podstawowych.
Jestem wiernym elektorem SLD. Głosowałem na panią Magdalenę Ogórek, wspierałem ją publicznie, głosowałem na pana Andrzeja Rozenka i wspierałem go publicznie choć słyszałem jak wyśmiewał się kilka lat wcześniej z SLD. Teraz, gdy SLD stanie się koalicjantem z PO oddam głos na Wiosnę, wszak także w polityce powinna obowiązywać moralność, w najgorszym razie przyzwoitość. Koalicja SLD z PO jest najzwyklejszym w świecie kurewstwem. Przeprowadziłem wśród swoich przyjaciół i znajomych głosujących do tej pory na SLD ankietę, zapytałem 19 osób czy zagłosują na SLD, gdy się zwiąże z PO? 17 osób odpowiedziało:nie, dwie, że nie pójdą do lokalu wyborczego.
Zawsze, ilekroć SLD zawierała koalicje przedwyborcze przegrywała, bo wyborcy SLD oczekują od partii jednoznaczności. Tak będzie i tym razem. Koalicję zawiera się wszak po wyborach. Kończę słowami pana Włodzimierza Czarzastego.
"Ja, chyba jako jedyny z opozycji, trzymam kciuki za partię pana Biedronia, bo na pewno osoby, które będą głosowały na pana Biedronia, nie będą głosowały na PiS"
Mam nadzieję, że 16 lutego uczestnicy konwencji nie skasują Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Krytykowanie Biedronia, że startuje samodzielnie nie ma sensu, każdy lider nowej partii tak by postąpił. Wiosna zabierze SLD jak wskazują badania może jeden procent wyborców. Natomiast SLD może stracić więcej głosów, gdy przystąpi do koalicji z Platformą Obywatelską do wyborów europejskich. PO przez osiem lat nie ratyfikowała w całości Europejskiej Karty Praw Podstawowych.
Jestem wiernym elektorem SLD. Głosowałem na panią Magdalenę Ogórek, wspierałem ją publicznie, głosowałem na pana Andrzeja Rozenka i wspierałem go publicznie choć słyszałem jak wyśmiewał się kilka lat wcześniej z SLD. Teraz, gdy SLD stanie się koalicjantem z PO oddam głos na Wiosnę, wszak także w polityce powinna obowiązywać moralność, w najgorszym razie przyzwoitość. Koalicja SLD z PO jest najzwyklejszym w świecie kurewstwem. Przeprowadziłem wśród swoich przyjaciół i znajomych głosujących do tej pory na SLD ankietę, zapytałem 19 osób czy zagłosują na SLD, gdy się zwiąże z PO? 17 osób odpowiedziało:nie, dwie, że nie pójdą do lokalu wyborczego.
Zawsze, ilekroć SLD zawierała koalicje przedwyborcze przegrywała, bo wyborcy SLD oczekują od partii jednoznaczności. Tak będzie i tym razem. Koalicję zawiera się wszak po wyborach. Kończę słowami pana Włodzimierza Czarzastego.
"Ja, chyba jako jedyny z opozycji, trzymam kciuki za partię pana Biedronia, bo na pewno osoby, które będą głosowały na pana Biedronia, nie będą głosowały na PiS"
Mam nadzieję, że 16 lutego uczestnicy konwencji nie skasują Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
sobota, 2 lutego 2019
"O NIERZĄDNE KRÓLESTWO..."
W tym nierządnym królestwie głowa państwa ułaskawia niewinnego człowieka i oznajmia cynicznie, że w ten sposób pomaga sądom przepracowanym.
W tym nierządnym królestwie władzę dzierży polityk bez konstytucyjnego umocowania, przedstawiany „ciemnemu ludowi” jako człowiek skromny i sprawiedliwy, bez skaz, nieskazitelny. Nieskazitelny prowadzi utajnione rozmowy biznesowe, sądząc (co świadczy o jego opóźnieniu umysłowym), że w dzisiejszych czasach nikt się o tym nie dowie.
W tym nierządnym królestwie złoczyńca morduje Dobrego Człowieka, a jego zwolennicy, przed orzeczeniem lekarzy, rozgłaszają, że zbrodzień jest chory psychicznie.
W tym nierządnym królestwie, bohatera co za komuny żywił się tylko szczawiem i mirabelkami, sprawiedliwi oskarżają, że korzystał z usług kurew, tak jakby kurew bzykanie było przez prawo zabronione. Dowodzi to nieuctwa oskarżycieli, albowiem dwa najstarsze zawody świata kapłaństwo i kurewstwo od tysięcy lat żyją w symbiozie i wzajemnym szacunku. Westalki i kurtyzany mają swoje niekwestionowane zasługi w rozwoju naszej cywilizacji.
W nierządnym królestwie nadzorca wszelkich służb tajnych i policyjnych, wraz z ferajną, upija się do nieprzytomności, z psem się całuje, bo piesek jest jedynym trzeźwym stworzeniem biorącym udział w pijatyce zdemoralizowanych.
W tym nierządnym królestwie wybrańcy ludu zmieniają partie i przekonania, wspierają się kadrami, wypożyczają sobie posłów i senatorów mając w dupie wyborców.
W tym nierządnym królestwie partia, która przez osiem lat rządów nie ratyfikowała w całości Europejskiej Karty Praw Podstawowych tworzy teraz koalicję proeuropejską. To niebywały szczyt cynizmu. Doprawdy nie wiem jak nazwać czyn dwóch mądrych polityków, pana Włodzimierza Cimoszewicza, byłego członka SLD i pana Leszka Millera-chyba jeszcze w SLD, że przystąpili do tej koalicji. Słów nie znajduję. Posłużę się zatem poetą.
O nierządne królestwo i zginienia bliskie,
Gdzie ani prawa ważą, ani sprawiedliwość
Ma miejsca, ale wszytko złotem kupić trzeba!
W tym nierządnym królestwie władzę dzierży polityk bez konstytucyjnego umocowania, przedstawiany „ciemnemu ludowi” jako człowiek skromny i sprawiedliwy, bez skaz, nieskazitelny. Nieskazitelny prowadzi utajnione rozmowy biznesowe, sądząc (co świadczy o jego opóźnieniu umysłowym), że w dzisiejszych czasach nikt się o tym nie dowie.
W tym nierządnym królestwie złoczyńca morduje Dobrego Człowieka, a jego zwolennicy, przed orzeczeniem lekarzy, rozgłaszają, że zbrodzień jest chory psychicznie.
W tym nierządnym królestwie, bohatera co za komuny żywił się tylko szczawiem i mirabelkami, sprawiedliwi oskarżają, że korzystał z usług kurew, tak jakby kurew bzykanie było przez prawo zabronione. Dowodzi to nieuctwa oskarżycieli, albowiem dwa najstarsze zawody świata kapłaństwo i kurewstwo od tysięcy lat żyją w symbiozie i wzajemnym szacunku. Westalki i kurtyzany mają swoje niekwestionowane zasługi w rozwoju naszej cywilizacji.
W nierządnym królestwie nadzorca wszelkich służb tajnych i policyjnych, wraz z ferajną, upija się do nieprzytomności, z psem się całuje, bo piesek jest jedynym trzeźwym stworzeniem biorącym udział w pijatyce zdemoralizowanych.
W tym nierządnym królestwie wybrańcy ludu zmieniają partie i przekonania, wspierają się kadrami, wypożyczają sobie posłów i senatorów mając w dupie wyborców.
W tym nierządnym królestwie partia, która przez osiem lat rządów nie ratyfikowała w całości Europejskiej Karty Praw Podstawowych tworzy teraz koalicję proeuropejską. To niebywały szczyt cynizmu. Doprawdy nie wiem jak nazwać czyn dwóch mądrych polityków, pana Włodzimierza Cimoszewicza, byłego członka SLD i pana Leszka Millera-chyba jeszcze w SLD, że przystąpili do tej koalicji. Słów nie znajduję. Posłużę się zatem poetą.
O nierządne królestwo i zginienia bliskie,
Gdzie ani prawa ważą, ani sprawiedliwość
Ma miejsca, ale wszytko złotem kupić trzeba!
środa, 30 stycznia 2019
ŻARTY SIĘ ZACZĘŁY
W tytule nie
ma pomyłki, za chwilę wyjaśnię, dlaczego żarty się zaczynają, miast się
skończyć.
We wtorek (29.01.2019) trochę się poleniłem. W kiosku pojawiłem się po
dziesiątej. Pani Ania, rozkładając ręce oznajmiła: dziadku, ostatnia Wyborcza
poszła o ósmej. W kioskach na Sobieskiego, Chełmskiej, Belwederskiej, w empik-u
na Nowym Świecie „Gazety Wyborczej” nie ma już od dwóch godzin. Na Dworcu
Centralnym sprzedana, podobnie w Złotych Tarasach. Jadę na Czerską z nadzieją,
że w siedzibie redakcji nabędę dwa egzemplarze, dwa, bo w międzyczasie
przyjaciel zadzwonił, żeby mu też kupić. Niestety na Czerskiej w kiosku „GW”
brak.
W domu siadam do komputera, wykupuję za 10 zł.
prenumeratę i czytam, czytam, czytam…I oto w miarę lektury przed moimi oczami
skromny klient Biedronki, człowiek bez konta, nieskazitelny, zwykły poseł
przeistacza się w wytrawnego biznesmena, który ze znawstwem rozstrzyga problemy
handlowe i prawne.
Po lekturze przerzucam się na FB, by zobaczyć, jak na
taśmy prezesa reagują lewicowcy – „kryptopisy”. Jeden zajmuje się Wenezuelą,
drugi już rutynowo dowala Czarzastemu, trzeci też chyba rutynowo, krytykuje
Owsiaka. Jeszcze inny, któremu kilka dni temu wyraziłem współczucie, wzywa mnie
bym poniechał mowy nienawiści. Pomyślałem, że nie udało im się kupić
„Wyborczej”, ale dziś PiS -lewicowcy o taśmach nie wspominają. Zatkało ich, a może nie dostali jeszcze
wytycznych?
Za to na FB
erupcja żartów, fraszek, limeryków i rymowanek poświęconych „Jarkowi,
naczelnikowi, posłowi…” Ten wybuch wesołości przypomniał mi końcówkę PRL i
nadzwyczajny urodzaj dowcipów, rozkwit kabaretów. W kabarecie „TEY” śpiewano
np. „Co to będzie, gdy słoneczko nasze zgaśnie…”
Bo zawsze, kiedy kończy się jakiś rodzaj sprawowania
władzy ludzie intuicyjnie zaczynają wyrażać radość, a żarty są zapowiedzią
zmian. Słyszę już z oddali „Co to będzie, gdy prze sądem nieskazitelny stanie?”
Radość wielka i początek nowej epoki.
czwartek, 24 stycznia 2019
KRYPTOPIS-y
Deklarują się jako lewicowcy. Piszą z talentem i rzadko spotykaną pewnością siebie. Uwielbiają pochwały i zachwyty, nie znoszą nawet najdelikatniejszej krytyki. Jeśli ośmielisz się mieć inne niż kryptoPiSy poglądy, w najlepszym przypadku, wywalą Twoje wpisy, w najgorszym usuną Cię ze swojej listy znajomych. Różnią się temperamentami i sposobem opisywania zjawisk. Mają jedną wspólną cechę, nie cierpią Sojuszu Lewicy Demokratycznej i WOŚP. Oto przykłady.
Pewien kryptoPiS wysmagał kańczugiem lewicę za to, że zajmuje się drugorzędnymi problemami – świeckością państwa, prawami kobiet, LGBT, przerywaniem ciąży, miast sprawami ważnymi, gospodarką, płacami… Nieśmiało wspomniałem, że SLD wymienia te ważne sprawy w swoim programie, podając przykład, iż zamierza podnieść podatki bogatym i obniżyć biednym. Z kronikarskiego nawyku przypominam, że PiS za pierwszego panowania zniósł najwyższy próg podatkowy. Ulżył najbogatszym.
KryptoPiS odpowiedział natychmiast: "Słaba lewica co zajmuje się tylko podatkami"...
Inny „lewicowiec”, gdy zwróciłem mu uwagę, iż insynuuje, oblewając pomyjami lidera SLD i zaproponowałem dyskusję o programie odpowiedział, że to nie program tylko papier, w końcu wyrzucił moje wpisy.
Przypomniałem pewnemu kryptoPiSowi, że restrykcyjną ustawę aborcyjną Lewica usiłowała dwa razy zmienić. Za pierwszym razem nowelizację ustawy, łagodzącą zbyt surowe przepisy, zawetował największy demokrata, prezydent Polski pan Lech Wałęsa. Następny prezydent, pan Aleksander Kwaśniewski nowelizację ustawy podpisał, ale wielki obrońca demokracji, pan profesor Andrzej Zoll, prezes Trybunału Konstytucyjnego uznał nowelizację za niezgodną z konstytucją.
Burzliwy przebieg miała dyskusja o IPN. KryptoPiSy winą za istnienie IPN obciążyli SLD. Choć SLD była jedyną partią, głosującą przeciw ustawie. To chyba proste i jasne. O, nie proszę Państwa, krytykuje się SLD za to, że nie zlikwidował IPN, gdy sprawował władzę. I na nic zdadzą się argumenty, że SLD nie miał odpowiedniej większości, że układ sił w Sejmie, jak wskazują statystyki, był dla SLD niekorzystny.
Na pytanie, dlaczego krytykujesz SLD, a nie PiS i PO, które solidarnie IPN stworzyły? Usłyszałem: krytykuję tylko te partie, na które głosuję.
KryptoPiSy z rzadko spotykaną zawziętością krytykują pana Włodzimierza Czarzastego i pana Jurka Owsiaka, oczywiście za rozkradanie pieniędzy. Gdy pytam: powiadomiłeś prokuraturę? Nie uzyskuję odpowiedzi. Czarzastego kryptoPiSy niszczą, bo wejście SLD do Sejmu zmniejsza szanse PiS na samodzielne sprawowanie władzy, Owsiaka niszczą, bo łączy Polki i Polaków w dziele tworzenia dobra, a nie dzieli na gorsze sorty.
Dramatyczne wydarzenia kryptoPiSy usiłują rozwodnić. Po uśmierceniu paralizatorami pana Igora Stachowiaka twierdzili: gdyby nie stawiał oporu nie straciłby życia. Teraz, po tragedii w Gdańsku, po zamordowaniu pana Pawła Adamowicza przeczytałem na FB:” To czy policja miała rozpoznanie czy nie, niema żadnego znaczenia. Decyzję podejmuje samorząd na wniosek organizatora. W gruncie rzeczy prezydent miasta jako organ, sam w jakimś stopniu przyczynił się do tragedii której padł ofiarą...”
Nieprawdopodobne? A jednak napisane!
Pewien kryptoPiS wysmagał kańczugiem lewicę za to, że zajmuje się drugorzędnymi problemami – świeckością państwa, prawami kobiet, LGBT, przerywaniem ciąży, miast sprawami ważnymi, gospodarką, płacami… Nieśmiało wspomniałem, że SLD wymienia te ważne sprawy w swoim programie, podając przykład, iż zamierza podnieść podatki bogatym i obniżyć biednym. Z kronikarskiego nawyku przypominam, że PiS za pierwszego panowania zniósł najwyższy próg podatkowy. Ulżył najbogatszym.
KryptoPiS odpowiedział natychmiast: "Słaba lewica co zajmuje się tylko podatkami"...
Inny „lewicowiec”, gdy zwróciłem mu uwagę, iż insynuuje, oblewając pomyjami lidera SLD i zaproponowałem dyskusję o programie odpowiedział, że to nie program tylko papier, w końcu wyrzucił moje wpisy.
Przypomniałem pewnemu kryptoPiSowi, że restrykcyjną ustawę aborcyjną Lewica usiłowała dwa razy zmienić. Za pierwszym razem nowelizację ustawy, łagodzącą zbyt surowe przepisy, zawetował największy demokrata, prezydent Polski pan Lech Wałęsa. Następny prezydent, pan Aleksander Kwaśniewski nowelizację ustawy podpisał, ale wielki obrońca demokracji, pan profesor Andrzej Zoll, prezes Trybunału Konstytucyjnego uznał nowelizację za niezgodną z konstytucją.
Burzliwy przebieg miała dyskusja o IPN. KryptoPiSy winą za istnienie IPN obciążyli SLD. Choć SLD była jedyną partią, głosującą przeciw ustawie. To chyba proste i jasne. O, nie proszę Państwa, krytykuje się SLD za to, że nie zlikwidował IPN, gdy sprawował władzę. I na nic zdadzą się argumenty, że SLD nie miał odpowiedniej większości, że układ sił w Sejmie, jak wskazują statystyki, był dla SLD niekorzystny.
Na pytanie, dlaczego krytykujesz SLD, a nie PiS i PO, które solidarnie IPN stworzyły? Usłyszałem: krytykuję tylko te partie, na które głosuję.
KryptoPiSy z rzadko spotykaną zawziętością krytykują pana Włodzimierza Czarzastego i pana Jurka Owsiaka, oczywiście za rozkradanie pieniędzy. Gdy pytam: powiadomiłeś prokuraturę? Nie uzyskuję odpowiedzi. Czarzastego kryptoPiSy niszczą, bo wejście SLD do Sejmu zmniejsza szanse PiS na samodzielne sprawowanie władzy, Owsiaka niszczą, bo łączy Polki i Polaków w dziele tworzenia dobra, a nie dzieli na gorsze sorty.
Dramatyczne wydarzenia kryptoPiSy usiłują rozwodnić. Po uśmierceniu paralizatorami pana Igora Stachowiaka twierdzili: gdyby nie stawiał oporu nie straciłby życia. Teraz, po tragedii w Gdańsku, po zamordowaniu pana Pawła Adamowicza przeczytałem na FB:” To czy policja miała rozpoznanie czy nie, niema żadnego znaczenia. Decyzję podejmuje samorząd na wniosek organizatora. W gruncie rzeczy prezydent miasta jako organ, sam w jakimś stopniu przyczynił się do tragedii której padł ofiarą...”
Nieprawdopodobne? A jednak napisane!
wtorek, 15 stycznia 2019
CZAS ZŁOCZYŃCÓW
Słowa, słowa, słowa. Tyle pięknych słów wyrażających
ból, współczucie, żal i oburzenie.
Oto młody złoczyńca zamordował CZŁOWIEKA DOBREGO,
prezydenta Gdańska, pana Pawła Adamowicza cieszącego się szacunkiem mieszkańców,
uczestniczącego w finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy stworzonej przez
pana Jerzego Owsiaka, która (WOŚP) od dwudziestu siedmiu lat porusza nasze
serca, łączy Polki i Polaków na całym świecie i niesie pomoc ludziom chorym.
Niech smutek i żal nie przysłaniają nam ważnych pytań, które muszą być zadane.
Czy morderca działał sam czy inspirowali go sprawiedliwi? Nie jest to pytanie
retoryczne. Zanim doszło do mordu sprawiedliwi przysłali panu Pawłowi
Adamowiczowi, prezydentowi Gdańska akt politycznego zgonu. Czy była to
zapowiedź mordu? I następne pytanie, dlaczego prokuratura w państwie Prawa i
Sprawiedliwości dochodzenie umorzyła?
Finał Wielkiej
Orkiestry Świątecznej Pomocy każdego roku jest ważnym społecznym wydarzeniem w
całym kraju. Na placach polskich miast gromadzą się tysiące ludzi, by
demonstrować przyjazne uczucia i jednoczyć się w dziele tworzenia dobra.
Dlaczego policja trzymała się z daleka od tych zgromadzeń, kto wydał takie polecenie?
Od wczoraj
ludzie dobrej woli zadają pytanie skąd się wzięła, niespotykana dotąd w śród
Polaków, nienawiść? To jest pytanie, dziś najważniejsze o wielkim znaczeniu dla
przyszłości Polski.
Pamiętacie
Państwo jak pan Jarosław Kaczyński oznajmił: „Cała Polska z was się śmieje, a
podręczny dodał: „komuniści i złodzieje.” Podręczny jest dziś ministrem
odpowiadającym za nasze bezpieczeństwo. To pan Jarosław Kaczyński posortował
Polaków na lepszych i gorszych. Oto gleba, na której wyrosła nienawiść. Ale nie
tylko. Nienawiści zawsze towarzyszy strach.
Pamiętacie Państwo sprawę wybitnego polskiego
kardiochirurga, Mirosława Garlickiego, wyprowadzanego ze szpitala w kajdankach?
I wypowiedź ówczesnego ministra sprawiedliwości. „Już nikt nigdy przez tego
pana życia pozbawiony nie będzie.” Minister sprawiedliwości nie czekając na sąd
wydał wyrok. Sąd uniewinnił pana Mirosława Garlickiego. Pan minister po
europejskiej kwarantannie został znowu ministrem i w nagrodę prokuratorem
generalnym.
A panią Barbarę
Blidę pamiętacie?
A pana Igora
Stachowiaka pamiętacie?
Przypomnę jeszcze dwa zdarzenia. Najazd brygady
specjalnej na mieszkanie pana Włodzimierza Czarzastego, rzucenie niewinnych,
przerażonych ludzi na podłogę. Przez pomyłkę, oczywiście.
Pamiętacie Państwo co się przytrafiło panu
Władysławowi Frasyniukowi, zakutemu w kajdany? Taki rozkaz mógł wydać tylko
zdziczały złoczyńca.
Cytuję: „Sąd Rejonowy dla
Warszawy Mokotowa orzekł, iż zastosowanie wobec działacza opozycyjnego kajdanek
było "bezprawne, niedopuszczalne i bezzasadne." Czy ktoś został za to ukarany?
Opisałem różne, rozdzielone
czasem zdarzenia. Bardzo proszę powiążcie je Państwo w jedną całość, a wtedy
zobaczycie w jakim państwie żyjemy.
I na zakończenie uprzejma
prośba, wskażcie proszę cywilizowane państwo współczesne, w którym stosuje się
odpowiedzialność zbiorową.
Jeśli więcej nie pojawię się
na Facebooku, będzie to oznaczać, że się sam zastrzeliłem, zostałem
potraktowany paralizatorem, dźgnięto mnie nożem bądź zatłuczono kijem bejsbolowym.
Będzie to także oznaczać, że żyjemy w czasach
politycznych złoczyńców.
Subskrybuj:
Posty (Atom)